piątek, 17 sierpnia 2018

Mimozami jesień się zaczyna...

Jesienią powiem, że to było piękne lato.



Bo przecież teraz lato jeszcze trwa, choć nawłocie kończą kwitnąć. Póki co więc o końcu lata nie myślę.

 Są piękne jabłka i mnóstwo pomidorów (które zjadam bez umiaru). Za chwilę zacznę bez umiaru wcinać śliwki.



Serwetka z paseczków resztkowych bardzo mi kolorystycznie pasuje do tego czasu obfitości. I choć uszyłam ją już jakiś czas temu, pokazuję w tych właśnie okolicznościach przyrody.





Bawiłam się paseczkami o szerokości 1 1/4 cala   - najwęższe, które wygodnie się szyje.  Przy tej szerokości jeszcze się z tyłu zapasy szwów  nie dotykają ;-) Paseczki calowe trzeba szyć z zapasem ciut mniejszym niż ćwiartka cala.



Lubię ją :-) Jak wypikuję biało - czerwony konkursowy, to do kuchennego kompletu uszyję łapki do garnków.

Pozdrawiam i wracam do pikusi!

5 komentarzy:

  1. Wiesiu jak ślicznie!
    Zazdroszczę tych pomidorów, choć na jabłka narzekać nie mogę! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle ślicznie wypikowane :) to lato owocne każdą miarą!

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz, że z nawłoci można parzyć herbatki? Ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. Już samo przebywanie w jej okolicy działa pozytywnie na nasz organizm. Tylko napar musi być słaby i oprócz niego trzeba pić dziurawiec, czy inne zioła oczyszczające z toksyn wątrobę i nerki. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z taką serwetą, to trudno się oderwać od kuchennego stołu. Bardzo sielsko, a pikowanie to mistrzostwo świata.

    OdpowiedzUsuń