środa, 6 kwietnia 2016

Pieniądze szczęścia nie dają...

...ale zakupy - i owszem ;-)

Zawsze w Pradze podczas wystawy jest możliwość zrobienia solidnych zakupów patchworkowych.
 Są  linijki, szablony, nici -  wszystko, co kocha quilterka. Tkaniny z metra, w paczuszkach, w rolkach i przekładańcach. Szaleństwo!



Wiedziałam o tym i w trosce o zawartość portfela nie zabrałam ze sobą gotówki w dużych ilościach. Na miejscu jednak okazało się, że tu i ówdzie można płacić kartą...

Wytrzymałam w sklepie z kolekcją Kaffe Fassetta, wytrzymałam przy klasycznych tkaninach projektu Barbary Brackman. Dałam radę nawet przy paskach Jinny Beyer.

Przy batikach wymiękłam.

Cztery wielkie półki pełne bel batików - to coś ponad moje siły. Ale  nie żałuję, raz się żyje.

Razem z tkaninami, farbowanymi przez Marzenę Krzewicką będą stanowiły podstawę czegoś ładnego, choć jeszcze nie wiem, czego :-)




Uległam też niciom. Wielobarwne, metalizowane, grube "futerkowe" - z dodatkiem wełny w składzie. Cuda!


I specjalne igły też nabyłam. I jeszcze ołóweczek specjalny, do rysowania po tkaninach (z gwarancją spieralności) z rysikami w czterech kolorach.

Dodatkowo dzięki Małgosi stałam się też posiadaczką stojaka na linijki. Super użyteczny, nareszcie będzie porządek w linijkach (nie wspomniałam, że kupiłam też dwie linijki? )

 Nici już wypróbowałam - świetnie się nimi pikuje. Nie mam jeszcze bladego pojęcia, co powstanie z batików, na razie głaskam.

Zabrałam się więc za to, o czym mam pojęcie. Róże przycięłam, bratki posadziłam. A dzisiejszy wieczór poświęcę na zszywanie kawalątków. Użyję nowych linijek.

Kartę kredytową kiedyś spłacę - do przyszłych zakupów chyba zdążę, hi, hi..

10 komentarzy:

  1. Błogi stan. Na koncie pusto, na półkach pełno, a ręce błądzą po anielskich tkaninach i nowych narzędziach. UF! Jak dobrze

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesiu, też bym nie wytrzymałą przy batikach. Ale ja już bym zmiękła przy tkaninach Keffe Fastetta. Twarda jesteś!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fassetta można w Polsce kupić. TAKICH batików u nas nie widziałam. Takie cudne! I pasują do Twoich tkanin :-)

      Usuń
  3. Batiki rzeczywiście cudne, wcale się nie dziwię, że uległaś. Ciekawa jestem co z nich wyczarujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota, a żebym to ja wiedziała :-) Na razie tylko pacze ;-)

      Usuń
  4. Postanowienia są po to, żeby je czasem łamać, a okazje są po to, aby z nich korzystać (no może pomijając tą okazję, która uczyni z nas złodzieja, ale tak mi się na marginesie brzydko skojarzyło). Batiki niezwykłej urody. Już myślę co by tu zrobić, aby za rok pojechać. Nawet zwerbowałam jedną chętną. Stojak bardzo praktyczna rzecz. Widziałam podobny w jednym sklepie internetowym, ale nie taki ładny. Bardzo Ci Wiesiu pasuje do innych drewnianych elementów w pracowni. Zastanawiam się, czy na tej wystawie sprzedawały głównie czeskie firmy, czy zjechało się towarzystwo z całego świata. Może jak w Polsce patchwork zacznie być bardziej popularny, to też będzie większy wybór tkanin.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana ja także bym nie mogła przejść obojętnie obok takich pięknych tkanin:) wykupiła bym wszystkie, hihi:)uszyjesz piękne cacko :) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś zagubił mi się ten post .. Piękne zdobycze . W zasadzie jestem dopiero teraz w stanie je naprawdę ocenić. Jak wracałyśmy po Pradze , takie zmordowane , to każda przede wszystkim swoimi zdobyczami oko i serce radowała !
    Ślicznie wykończyłaś Wiesiu ten stojak. Komponuje się wspaniale ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś zagubił mi się ten post .. Piękne zdobycze . W zasadzie jestem dopiero teraz w stanie je naprawdę ocenić. Jak wracałyśmy po Pradze , takie zmordowane , to każda przede wszystkim swoimi zdobyczami oko i serce radowała !
    Ślicznie wykończyłaś Wiesiu ten stojak. Komponuje się wspaniale ! :)

    OdpowiedzUsuń