wtorek, 15 marca 2016

Tak, jak nikt inny na świecie...

Przed weekendem udostępniłam w naszej fejsbukowej grupie Patchwork Po Polsku zdjęcie z profilu  Judi Madsen, znanej i cenionej quilterki amerykańskiej.

Zdjęcie użytkownika Judi Madsen.:
Praca Judi Madsen, zdjęcie z Jej profilu fb


Pod zdjęciem zaczęły ukazywać się komentarze wyrażające podziw dla umiejętności Judi - ja również Ją podziwiam od dawna. Pisałam o niej na przykład w tym poście.

W którymś z komentarzy jedna z koleżanek stwierdziła, że wśród nas, Polek, jest wiele dziewczyn, które pikują tak dobrze jak Judi. Inna koleżanka stwierdziła natomiast kategorycznie, że nikt w Polsce nie pikuje z taką precyzją, swobodą i polotem. Rozgorzała dyskusja.

Z tą ostatnią  tezą się nie zgadzam, miałam bowiem przywilej oglądania wielu quilterek przy maszynie (zwykłej, nie long arm). Wśród nich jest kilka, które na pewno dysponują precyzją, swobodą i polotem w pikowaniu. Widziałam też pracę, wypikowaną bardzo pięknie i tak bardzo precyzyjnie, że łza radości się w oku mym zakręciła. Mam  świadków na tę łzę :-)

Ale to, co widziałam i co mi się wydaje, może być dyskusyjne,  postanowiłam więc przedstawić dowód rzeczowy. Usiadłam wczoraj do maszyny  i zrobiłam ....kopię pracy Judi pokazanej na zdjęciu.

Rozmiar 50 cm x 50 cm - miałam jedno popołudnie na zrobienie tej kopii.

Nawet kolory wybrałam podobne. Pikowałam białą nitką.





Pikowane na Janome Horizon 8900 QCP, bez regulatora długości ściegów. Pogoda do bani, nie do robienia zdjęć pikusiom, więc zdjęcia są, jakie są...
Same oceńcie, czy próbki są podobne.


 Dyskusja trwała czas jakiś, zmierzając - jak to z dyskusjami bywa -  w kierunku rozważań nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy (czyli nad wyższością precyzji nad jej brakiem, lub odwrotnie). De gustibus... i tak dalej.

 Tymczasem moja refleksja jest taka: szybko powiększa się grupa Polek, które mogą o sobie powiedzieć pikuję z wolnej ręki. Jak mam ochotę umieścić na swojej pracy kwiatek, spiralkę, ptaszka, to wyłączam w maszynie transport ząbkowy i przejmuję władzę. Nie boję się. Da się. Jak chcę mieć prosty szew - niech maszyna się męczy ;-) Cieszy mnie to niezmiernie -  powiększanie się grupy polskich quilterek mam na myśli.

Coraz liczniejsza jest też grupa Polek, które pikują tak dobrze jak Judi Madsen (Cindy Needham, Karlee Porter, Leah Day - wstaw odpowiednie nazwisko). Oto blogujące przykłady: Ewa i Joanna. Znam też inne dziewczyny, które są  w tej grupie, blogów nie prowadzą, albo kryją się ze swoim talentem. Niektóre w tej grupie są, ale jeszcze o tym nie wiedzą. Na przykład pewna bardzo precyzyjna z natury Ania (będzie wiedziała, że o niej piszę ;-). Albo pewna Ula, która spowodowała, że łzę uroniłam (też będzie wiedziała...). I Teresa, i Małgosia i wiele innych dziewczyn. Jeszcze się nie zebrały na odwagę...  Wszystkie dysponują maszynami małymi, czyli z precyzją Judi Madsen mogą wypikować pracę niewielką ( o ile lubią precyzję). Takie życie...

Ale wiecie co? Najfajniej być w trzeciej grupie pikuję,  jak nikt inny na  świecie. Mam swój styl.

 Jeżeli jeszcze będzie to styl  niemożliwy do skopiowania, to właśnie o to chodzi. Pikowanie tak dobrze jak... wymaga ćwiczeń oraz dużej praktyki, daje satysfakcję i cieszy. I jest dostępne dla wielu. Posiadanie własnego stylu, jedynego w swoim rodzaju, wymaga czegoś więcej. To dopiero sztuka! Oto  przykłady. Czy można podrobić Paulę Kovarik albo Jacqueline Heinz?  
   Albo Kasię Małyszko, Ulę Buczkowską?

Ja się nie podejmę.

17 komentarzy:

  1. Krotko, zwiezle i na temat. Zgadzam sie w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne pikowanie-kopiowanie :)
    Ale masz rację Wiesiu, mieć własny styl pikowania - to jest coś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesiu zgadzam się z Tobą w 100% najlepiej być w trzeciej grupie i mieć swój własny styl.Szacunek dla Ciebie za to,że obroniłaś pikowanie na małej maszynie i udowodniłaś że aby pikować precyzyjnie wcale nie potrzeba longarma mała maszyna plus umiejętnści wystarczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, każdą swoją pracą też bronisz pikowania na małych maszynach! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Wiesiu, masz rację w 250 procentach. Nie rozumiem też, dlaczego uważa się, że longarm daje lepszą precyzję. Zdecydowanie wolę zwykłą, ale dobrą "domówkę". Daje jakiś taki bardziej osobisty stosunek do tego, co się szyje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby mi ktoś long arma sprezentował, to bym się nie broniła ;-)Najlepiej by było mieć i to, i to. Ale rzeczywiście pikując na siedząco mam bliższy kontakt z tkaniną... Tak jakoś ;-)

      Usuń
  5. Wiesiu, pamiętam pierwsze spotkanie z Tobą i naszą rozmowę, kiedy mówiłaś, że w Polsce niewiele osób szyje patchworki. Od tego czasu minęło półtora roku. W tym czasie na grupie pojawiło się wiele nowych osób i ja sama odważyłam się spróbować pikowania z wolnej ręki. Jest to również zasługa Twoja i osób takich jak Ty, które zarażają swoją pasją innych. Własny styl pikowania - to dla tych którzy lubią słuchać, co im w duszy gra, a nie tylko kopiować, ale są też osoby, które nie mają odwagi wypłynąć na szerokie wody i wolą powielać coś, co jest już dla nich widoczne, wyobrażalne i namacalne. Ważne, żeby iść do przodu i rozwijać się. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesiu - teraz mi się łezka w oku zakręciła .... Twoja wiara w moje umiejętności dodaje mi odwagi w podejmowaniu wyzwań pikowankowych i gdyby nie Ty prawdopodobnie nigdy nie wyszłabym w pikowaniu poza lot trzmiela. Dziękuję za wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nam kręcą łezki :-) Ula, buziaki :-)

      Usuń
  7. Świetna ta praca ! I jak szybko powstała ! ( Muszę znaleźć tę dyskusję na fb , bo z powodu czasowego braku dostępu do internetu jakoś tylko początek dyskusji uchwyciłam .) Ty Wiesiu poza ewiedetnymi zdolnościami i umiejętnościami w zakresie pikowania, masz jeszcze wspaniałe umiejętności przekazywania wiedzy i motywowania innych ! Serdeczności i już się cieszę na spotkanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobry Rzemieślnik to też Mistrz. Dojście do tego etapu wymaga pracy, chęci, godzin i pewnych jednak zdolności. I jestem przekonana że wiele osób umiałoby wypikować "jak". Krok dalej to być Artystą i mieć swój styl. Nazywam to genem Artysty. Albo się go ma, albo nie i kropka. Nawet najbardziej precyzyjna A. to wciąż rzemieślnik (kształcący się ;)) ;)
    Dobrze że pracusiów pobudzasz do myślenia Wiesiu - masz talent do przekazywania wiedzy i masz cierpliwość do swoich Uczniów.
    Dziękuję :)

    Ściskam świątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z opóźnieniem piszę - ta praca Wiesiu , w jedno popołudnie wykonana jest " na żywo" rewelacyjna ! Precyzyjna , świetnie wyglądająca na prawej i lewej ! Cudna ! I do tego od wyprawy do Pragi - m o j a !!!! Wiesiu - dziękuję jeszcze raz za prezent i Wam wszystkim za odwiedziny ! Było super , przynajmniej mnie ;)
    Przez moją pracę , takie częste wyjazdy , trudno mi trochę wszystkie spotkania i wrażenia poukładać, oswoić.. Zazwyczaj trwa to trochę ..

    OdpowiedzUsuń