wtorek, 26 stycznia 2016

Tyle dobra wszelakiego...

Nie chcę, żeby się zmarnowało!
Myślę o wszystkim co da się uzyskać na maszynie do szycia. Moje badania dobiegły końca. Wiem co i jak, jakie nici i igły będą ze sobą współpracować.Jakie stopki się najlepiej sprawdzą i do czego przyda się słomka do napojów albo papier ścierny ;-)

Uszyłam więc kilka drobiazgów. Pierwszy pomysł, który wpadł mi do głowy, dotyczył dość oczywistego zastosowania ściegów ozdobnych - crazy patchwork.  Prawdziwy patchwork crazy jest dekorowany ściegami ręcznymi. Ale gdyby go troszkę uwspółcześnić? Serwetka w sam raz do kuchni. Ściegi dość dyskretne, całość w pasującym do wnętrza ecru.

 Przy okazji wpadłam na pomysł, jak sobie ułatwić życie przy szyciu crazy. Zaczęłam z marszu większy obrus...


Drugi drobiazg to okładka na "książkę ściegów". Kolorowo na czarnym tle, na pewno z daleka będzie ją  widać.



 I jeszcze takie coś... Zapewne skończy jako obrazek gdzieś na ścianie pracowni.

Trochę połysku (którego na zdjęciu nie widać), złotych nitek i włochaty sznurek w kolorze burgunda.



Dziwicie się, jak się ten obrazek ma do Żony Farmera? Ja też się dziwię samej sobie ;-) Opuściłam moją strefę komfortu!  Wszystko przez to, że lubię eksperymenty.

No, i kontakt z  Anią Sławińską też ma niewątpliwy wpływ na ten flirt z art quiltem

Zaplanowałyśmy, że zrobimy szkolenie z tego tematu - sprawdźcie na blogu Szkoły. W ostatnich dniach lutego będę w Warszawie przez kilka dni,  zapraszam więc serdecznie :-)

A po głowie chodzi mi jeszcze styl francuski (len), skandynawski (krzyżyki i inne motywy), naturalistyczny (skórzane rzemyki, sznurek konopny i niciane koronki) i jeszcze, jeszcze.... Wciągnęło mnie! Pracownia wygląda jak po przejściu huraganu :-)

wtorek, 19 stycznia 2016

Jestem maszynistką...


Kibicom śpieszę zameldować, że zdążyłam wypikować "liściastego". Zgłosiłam go  na szczecińską wystawę i czekam na decyzję organizatorek.


A żeby czas oczekiwania płynął szybciej - bawię się ;-)

Mój mąż powiedział ostatnio, że straszna ze mnie maszynistka. Że ta maszyna tak stuka i stuka... I prawdę powiedział! Chociaż lubię szyć ręcznie,  cichutki (bo królowa Jaśka szyje cichutko) stukot maszyny jest dla mnie jak muzyka.

Postanowiłam, że poznam detalicznie wszystkie możliwości mojej maszyny. Wyjęłam z pudełeczka wszystkie tajemnicze stopki. Z czeluści pracowni wygrzebałam sznureczki, tasiemki, włóczki  - i metodycznie badam...
 Jak naszywać sznureczki, tasiemki?

 Sznureczki cienkie, i trochę grubsze... Naszywane po liniach prostych i po łukach....  Pojedynczo i kępkami. Kiedy jest łatwiej - po prostej, czy po łuku? Czy naprężenie nici górnej ma znaczenie?

 Kosmate sznurki i gładkie... Czy grubość i kosmatość sznureczka ma znaczenie? Jaka stopka najlepiej się sprawdzi?


Mnogość ściegów ozdobnych maszyn komputerowych  może przyprawić o zawrót głowy. Wybiorę więc tylko kilka na początek i sprawdzę niektóre  rzeczy. Jak wyglądają przy użyciu nici wielokolorowych?



A jak będą się prezentować przy szyciu  podwójną igłą?

 Mnóstwo takich pytań w trakcie mojej "pracy badawczej" się pojawia. Może użyć cienkiej nitki w bębenku? Jaka igła będzie najlepsza - bo igieł też mam całe pudełko... Pojedyncze, podwójne, z dwoma oczkami, skrzydełkowe, do haftu, do nici metalizowanych.

Maszynistka ze mnie, prawda?

 Nawisem mówiąc szycie i pikowanie nićmi metalizowanymi to cała historia. Okazało się, że przy użyciu pewnej sztuczki da się pikować (tylko niektóre wzory) grubymi nićmi, również takimi do ręcznego haftu albo szydełkowania. W efekcie pikowanie wygląda, jakby nitka luźno  leżała na tkaninie, a jest "przyszyta".


Zabawa przednia! Robię notatki :-)

Gdy technicznie ogarnę te kwestie na dużej Jasi (Janome 8900QCP), to wezmę na warsztat małą Jasię ( mechaniczna Janome 415). Ona też wiele potrafi! Zwykły zygzak podwójną igłą daje mnóstwo możliwości.  A stopki do małej można bez kłopotu  dokupić i poszaleć -  z naszywaniem różności, ze szczypankami, z marszczeniami. Z wieloma zadaniami mała poradzi sobie równie dobrze, jak królowa Janomcia Wielka.

Jak już "rozkminię" wszystko - dam znać :-)

Wtedy pozostanie tylko jedna niewiadoma. Jak tę (techniczną) wiedzę przełożyć na działania artystyczne? To już zupełnie inna historia...

Ale jestem dobrej myśli - w kwestii zastosowań artystycznych też eksperymentuję :-)


wtorek, 12 stycznia 2016

Zdążę? Nie zdążę?

Tak czy owak - w niedzielę podjęłam męską decyzję. Kończę "liściastego".

Drobiazg ma 2m x 2m.

 
Nie lubię takich dużych wpychać pod maszynę, zwłaszcza z dość grubym wypełnieniem. Ale cóż - jak się powiedziało A.... Jakiś taki duży wyszedł :-)


Dużo jasnego tła, wszystkie jasne kawałki  będą wypikowane "po mojemu", czyli miejsce przy miejscu...



Być może zdążę zgłosić go na pierwszą polską wystawę patchworku, która odbędzie się niebawem w Szczecinie. Dziewczyny - jesteście wielkie!!! (To do organizatorek wystawy - Karoliny, Joli i Agnieszki )

Wracam do przepychania...


Trzymajcie kciuki ;-) I trzymajcie się ciepło - ponoć nadchodzi mróz!

sobota, 2 stycznia 2016

To był dobry rok :-)

Już dziesięć dni nie dotknęłam maszyny - i zaczynają mnie swędzieć palce...

Zrobiłam natomiast wspominkowy przegląd zdjęć i zdziwiłam się, jak dużo się działo w  roku, który minął.


Całkiem sporo drobiazgów uszyłam, niektóre z nich zostały nagrodzone w konkursach -na przykład poniższa poduszka wygrała w konkursie Hello Sunshine na blogu Gosi Pawłowskiej. 

  Wypikowałam  kilka poduszek w wyzwaniu Darlene  Co prawda nie starczyło czasu na cały tuzin, ale siedem to też sporo...


 Pikowałam sporo, również kontrastową nitką...





 Udało mi się  w tym roku zacząć i skończyć Żonę Farmera. Jest co prawda mniejsza, niż oryginał, ale dla większej nie mam w domu miejsca na ścianie...




 Poza szyciem dla siebie wzięłam udział w kilku wspólnych patchworkowych spiskach ;-) Dzięki nim poznałam wiele wspaniałych szyjących dziewczyn.


Czwórka takich dziewczyn jest dla mnie szczególnie ważna - to nasza grupa Lub.Patchwork.pl. Kasia, Ula i dwie Asie - dziękuję, że jesteście! Nasze wspólne szycie to najfajniejsza rzecz pod słońcem :-)


Zaraziłam też sporo dziewczyn pikowaniem z wolnej ręki - wspólnie  z Anią Sławińską, u której prowadzę szkolenia z pikowania. Dziękuję,  Aniu, za tę możliwość. A Wam, uczestniczkom, dziękuję, że  chce się Wam jechać  na warsztaty - czasem z drugiego końca Polski!


 To był dobry rok!

Następny będzie jeszcze lepszy, jestem pewna. Mam zapas szmatek na kilka dużych projektów i zapał na ich realizację. Mam też wiele pomysłów na nowe eksperymenty z igłą i nitką :-)

Wszystkim Czytelnikom  bloga życzę w Nowy Roku radości, spełnienia marzeń i duuuużo czasu na realizację Waszych pasji :-)