środa, 25 listopada 2015

Trafiona, zarażona....

Tak podejrzewam - grono dziewczyn  zainfekowanych pikomanią powiększa się...

W ostatni weekend pierwsze objawy infekcji zauważyłam u kilkunastu uczestniczek warsztatów, które prowadziłam w Szkole Patchworku.



W sobotę i niedzielę spotkałam się z dziewczynami, które w większości pierwszy raz w życiu widziały stopkę do pikowania z wolnej ręki. Ale gdy tylko tę stopkę pooglądały i zasiadły do świetnych stebnówek Juki, zaczęło się :-)

Oto efekty - przypominam, ze pikowanie kontrastową nitką to prawdziwy hardcore ;-)







W poniedziałek kolejna grupa projektowała wzory "na zadany temat". Ponieważ zbliżają się święta Bożego Narodzenia tematem były motywy gwiazdkowe.



W poniedziałkowych zajęciach wzięły udział dwie quilterki, które podstawy pikowania poznawały dzień wcześniej. Jedna z prac została ukończona - i wiecie, co????

Oniemiałam!


Ta zielona ramka jest wypikowana wzorem pętelek z gwiazdkami tu i ówdzie - a można pomyśleć, że tkanina była drukowana. O białym tle wokół gwiazdki nie wspomnę - tak sobie, od niechcenia, Agnieszka piknęła i już!

 Będzie poducha albo serwetka. Na Święta w sam raz :-)

 Zdolne bestyjki,te kursantki :-))))

Teraz szybciutko muszę przygotować kanapki- niespodzianki na następny kurs. Za niecałe dwa tygodnie! Mało casu, kruca bomba ;-)


2 komentarze:

  1. Wiesiu, pikuję jak szalona, to znaczy, że też uległam, czyli trafiona i zarażona. Sprawia mi to niesamowitą frajdę, pomroczność jasną zostawiłam za sobą po powrocie z kursu.
    Dziękuję za zarażenie, uściski serdeczne przesyłam.:))

    OdpowiedzUsuń