poniedziałek, 30 listopada 2015

Kupiłam sobie Burdę :-) Czyli nie bój się cala..



Niemieckie wydania Burdy oglądałam z  Mamą z wypiekami na twarzy, na Burdzie uczyłam się szyć. Mam pierwsze egzemplarze w języku polskim, kiedyś (tak do 2000 roku) kupowałam każdą  w ciemno, bo wykroje uważam za bardzo użyteczne i dobrze zrobione. Więc w czym rzecz - i dlaczego w blogu o patchworku????

Otóż w grudniowej Burdzie jest przepis na patchwork - i muszę, no, muszę!!!!


Autorką wzoru jest Tula Pink i z jej książki wzór pochodzi.

Tula jest znana w świecie patchworku, projektuje wzory (bardzo ciekawe), projektuje tkaniny (przepiękne!), pisze książki.  Fajna babka.

Gdy zaczęłam czytać dalej natknęłam się na takie oto wskazówki:


I przypomniało mi się, jak pierwszy raz chciałam skorzystać z "przepisu"na ponoć prosty patchwork. Zdurniałam, czytając, że powinnam wyciąć paski o szerokościach 3,8 cm, 6,4 cm, i tak dalej... A miałam do dyspozycji  tylko krawiecki centymetr i nożyczki

Ponieważ teraz często spotykam się z dziewczynami, które zaczynają przygodę z patchworkiem, spieszę z uspokajającą informacją.

Takie przerażające przepisy biorą się z bezkrytycznej próby przeliczenia amerykańskich cali na centymetry. Nie zrażajcie się!

Kiedyś bałam się cala - jak diabeł święconej wody prawie. Teraz wiem, że to jednostka jak każda inna. Jak wzór jest opisany w centymetrach to biorę linijką centymetrową. Jak wzór jest opisany w calach (bo pochodzi z amerykańskiej książki,  strony internetowej lub pisma patchworkowego) - biorę linijkę calową.

 I tyle. Przecież jak mam uciąć pasek 15 cm, to też używam linijki, a nie ciacham  "na oko"... To co za różnica?

Na dodatek cala masz zawsze przy sobie. Jeden cal to w przybliżeniu szerokość kciuka (raczej męskiego, mierzyłam na małżonku ślubnym...).

Wzór Tuli pewnie byłby bardziej zrozumiały, gdyby zaczynał się od słów weź linijkę z podziałką calową i potnij wzorzyste  materiały na paski o szerokościach z grubsza 1, 5 cala; 2,5cala; 3,5 cala; 4,5 cala; 5,5 cala.  - po jednym pasku, przez całą szerokość tkaniny...  i tak dalej.  Próba przeliczenia cali na centymetry utrudnia. Zaczynamy się zastanawiać dlaczego 6,4 cm. A jak utnę 6,6 cm - to będzie dobrze???

 Tak jak w pytaniu dlaczego sułtan nosi zielone szelki?  Myślimy - zielone???  sułtan?????
A tymczasem prawidłowa odpowiedź brzmi- żeby mu spodnie nie spadły...)

Jak się użyje cali, to faktycznie wzór jest prosty... Z jednym małym zastrzeżeniem- spójrzcie na punkt 10 "przepisu" :-))))


Każdy, kto uszył jakiś większy patchwork, wie, że zabawa zaczyna się właśnie w chwili, gdy trzeba zrobić kanapkę (czy mam taką powierzchnię do dyspozycji???), potem przepikować ( czasem na malutkiej domowej maszynie) i oblamować coś, co ma wymiar...



...178 cm x 224 cm :-) To się da zrobić, słowo harcerza! Ale sformułowanie "wypikuj jak chcesz"  i przyszyj lamówkę   jest trochę mylące. Te dwie czynności zajmują mnóstwo czasu i wymagają określonych umiejętności.
Z drugiej strony - również  w Polsce można już oddać patchwork do wypikowania specjaliście. Świat idzie do przodu. Znam nawet takich specjalistów, którzy lamówkę przyszyją ulubionym klientom :-)

Taka właśnie mnie refleksja naszła podczas lektury grudniowej Burdy. Nie taki cal straszny, jak go malują. 

Tymczasem wracam do maszyny. Szyje się świąteczny obrus -  barokowy, ze złotą nitką. 
 I kolejne szkolenie z pikowania za chwilkę :-) Będzie mowa między innymi, co zrobić w obszarze  wypikuj, jak chcesz  :-)

 


10 komentarzy:

  1. Wiesiu! Jak zwykle w Twoich postach, tak i tu wiele cennych uwag. Ostatnio kupowałam linijki patchworkowe i zastanawiałam się na co komu calowe, ale po lekturze powyższego tekstu przestaję się dziwić i może jakąś następną kupię właśnie taką. W końcu stopka do patchworków nazywa się 1/4 cala, bo taki zakład najczęściej się stosuje. Pozdrawiam znad tamborka na którym kończę ręcznie pikowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym dziś kupowała linijki, kupiłabym wyłącznie calowe... Centymetrową mam jedną - i wystarczy ;-)

      Usuń
  2. Hihi obśmiałam się z tych samych radosnych punktów. Punkt 10 i zajmuje w moim przypadku jakieś 10 razy więcej czasu niż 1-9 :D
    Dlatego branżystka powinna tłumaczyć przepisy. Marzena Krzewicka, gdzieś Ty ogniku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena, gdzieś Ty??? No, właśnie... Jeszcze chwila, i się zabiorę za książkę ;-)

      Usuń
  3. Tak... To niesamowite, że człowiek bez elementarnej wiedzy tłumaczy tekst i tylko On sam nie widzi w tym problemu? I spotykam się z tym nie tylko w temacie patchworku. Niesamowitości ;-)
    Aha, autor zapomniał dodać zaklęcie, jak wyczarować z 60cm bieżących tkaniny lamówkę o długości ponad 8m ;-) Ale nie zmienia to faktu, że quilt super :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamówkę - prostą, nie po skosie - z 60 cm da radę ;-) Jak ma mieć przepisowe 2,5 cala, czyli jakieś 6 cm, to i 10 metrów wyjdzie....

      Usuń
    2. No tak, ja zazwyczaj robię nieco szerszą (liczę też górkę na wyrównanie tkaniny i ewentualnych wzorów), a na 6-cio centymetrową to faktycznie wystarczy :-) Zgubna coś ostatnio dla mnie ta patchworkowa matematyka i czas oddać honor autorowi za lamówkę ;-) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Tula jest bardzo na luzie i m.in. pokazuje jak szyć ten wzorek na youtube. Bardzo lubie jej wzornictwo, chociaż za materiały Tuli trzeba słono płacić-::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, trzeba :-) Taki lajf. Ale Tula ma oko do kolorów :-)

      Usuń
  5. Wiesiu, a może jakiś post o przepisowych lamówkach? Mnie ten temat ostatnio bardzo intryguje. W jakiejś książce widziałam taką dziwną z podwójnej warstwy, ale podszywaną ręcznie. Muszę to przećwiczyć.

    OdpowiedzUsuń