wtorek, 22 września 2015

Wypasiony quilt z czarmpaczki?

Witajcie jesiennie!

Pokazałam wczoraj  na fb dwa zestawy tkanin, przygotowane do kolejnych projektów (z tych nieco większych do uszycia).

Oto zestaw na kolejną  (inną niż poprzednia)  Farmers Wife ( grupowe szycie w międzynarodowym towarzystwie):



oraz jesienny zestaw potrzebny do uszycia sporej narzuty, w którą można się będzie  owinąć wieczorkiem:



I byłam mile zaskoczona ilością polubień obu zdjęć i komplementów na temat mojego rzekomego  talentu.

Prostujemy!

 To nie talent, tylko miłość do czarmpaczek i rolek wszelakich. Wykorzystam więc okazję i napiszę o mojej strategii kolorystycznej.


Dla Czytelniczek rozpoczynających swoją przygodę z patchworkiem garść informacji:

  • czarmpaczka (charm pack) to zestaw 40 kwadratowych kawałków  5" x 5", czyli 12,5 cm x 12,5 cm. To taki zestaw próbek całej kolekcji tkanin. W zestawie są kwadraty w różnych kolorach, we wzory duże i wzory drobne, ale na pewno wszystkie do siebie pięknie pasują. W sumie w czarmpaczce jest około 75 cm bieżących materiału.
  • rolka to zestaw pasków, ciętych przez całą szerokość tkaniny.  Jelly roll  ma  zazwyczaj 40 pasków o szerokości 2,5 cala każdy, a dessert roll ma 20 pasków o szerokości 5 cali każdy. W sumie w jednej rolce jest około 2,5 metra materiału. Paski są bardzo różne (jasne, ciemne, we wzory i gładkie), ale wszystkie z tej samej kolekcji, więc na pewno do siebie pasują
Po lewej czarmpaczka, po prawej jelly roll.  
 Wadą tych zestawów jest dość wysoka cena (po przeliczeniu na metry  bawełna z zestawów jest droższa niż kupowana osobno) i dość ograniczona możliwość cięcia - bo cóż można wyciąć z małego kwadracika?

Zaletą natomiast jest różnorodność pasujących do siebie tkanin, którą w naszych sklepach jeszcze znaleźć trudno. Ja bardzo lubię traktować zestawy jako punkt wyjścia... Łatwiej mi dobrać kilka tkanin do zestawu, niż samodzielnie stworzyć taki zestaw. Ot i cała tajemnica :-)

Na zdjęciu niżej u góry i z boku widzicie rozpakowaną  czarmpaczkę - spójrzcie, ile wzorów z listkami, jakie piękne kolory.  A nieco u dołu zdjęcia dobrane szmatki "z półki". Nie trzeba być Matejką, żeby zdecydować, co pasuje, a co nie.



 Postanowiłam połączyć te listki z tkaninami "z półki"  (i z jasnym prześcieradłem kupionym w promocji w Tesco) i uszyć sobie jesienny owijacz.

Wymyśliłam wzór, który uwzględnia pięciocalowe kwadraty, żebym nie musiała ciąć tych ślicznych listków. Wyjdzie mi całość jakieś 1,80 m x 2,20 m.


 Będzie dużo jasnego tła, lubię takie szerokie przestrzenie, będzie gdzie pikować :-)



Już kiedyś zastosowałam tę strategię - i powstała Jesień nad Potomakiem. Często słyszę, że pięknie dobrałam kolory. Punktem wyjścia była czarmpaczka.




 A Żonę Farmera 1930 będę szyła, traktując jako bazę pewną dessert rolkę , którą kupiłam ponad rok temu (chyba w Robinku, albo w Craftfabric, nie pamiętam dokładnie).  Doczekała się - na Żonę nie będzie mi szkoda jej pociąć...


Może się przyłączycie?

17 komentarzy:

  1. Widzę Woodland Summer! :D
    Śliczne wszystko. Tylko skąd wykopać te złocisze?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woodland Summer jeszcze czeka...
      Pozdrawiam, Olu :-)

      Usuń
  2. Ja od wczoraj nie moge sie napatrzec na nie, fantastycznie dobrane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mmmm.... ale fajny ten zestaw liściasty :)
    widzę, że jedna z naszych ostatnich tkanin zdobycznych dołączyła do kompozycji... super!
    zapowiada się przepiękny jesienny uszytek :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesiu, już teraz nie wstyd mi się przyznać że najchętniej kupuję zestawy. Wtłukłam sobie do głowy że ułomna jestem skoro nie potrafię połączyć kilkunastu szmat. I to powód dla którego najchętniej kupuję gotowce.
    Teraz już nie będę się bać.
    I ja lubię przestrzeń jasną w blokach. Poza tym biały/jasny kolor tak pięknie synchronizuje wszystkie kolory i układa je w logiczną całość. Ino pikować jeszcze trzeba umieć :D

    Wszystkiego trzeba nie tylko nauczyć się ale i dojrzeć. Leżę jak ser-śmierdziel ;)

    Pozdrawiam i będę podziwiać śliczne szmatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy - miałaś "przekonanie ograniczające";-) Już zniknęło?

      I ciągle zapominasz, że umiesz pikować... Buziaki!

      Usuń
    2. Nie wiedziałam że ma ta ułomność fachową nazwę :D Zniknęło? Raczej nie ale ja ze sobą się pogodziłam :D

      Pikowanie najlepiej po prostej mi wychodzi ale faktycznie umiejętne dobranie materiału (z jelly rolla na przykład, mocno kwieciste) dość skutecznie niweluje potknięcia ludzkie i maszyny. Przyzwyczajam się dopiero do myśli że kilka pól byłabym w stanie zapikować. A nad resztą myśleć jeszcze rok :D
      Dam radę kiedyś, ale mój najbardziej biały quilt jeszcze poczeka :D

      Usuń
  5. W sumie Ania napisała już wszystko, co ja pomyślałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)
      Inna sprawa, że jakby wszystko szyć z zestawów, to bankrutem szybko można zostać. Dlatego prześcieradło z promocji - dobra rzecz ;-)

      Usuń
  6. jesień idzie??? robisz konkurencję dla Twojego ogrodu???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprzedzam... Ogród pożółknie za jakieś dwa tygodnie, mam nadzieję skończyć wcześniej.

      Usuń
  7. Śliczne zestawy i świetny pomysł na jesienny otulacz!
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesiu ! Tkaniny świetnie dobrane, oba bardzo moje zestawy, ale przede wszystkim chciałam Ci podziękować za Kapitalny post ! Wspaniale napisane, pomoże na pewno bardzo wielu dziewczynom- tu widzę także Twój talent ! W imieniu wszystkich dziękuję!
    Serdeczności !
    Małgosia Mirkiewicz

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniała praca, gratuluje talentu :) moja przygoda dopiero się zaczyna z patchworkiem :) Twój blog jest wspaniały :) dziękuję i pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń