wtorek, 28 lipca 2015

Z braku narzędzia...

Moja maszyna nie miała dość jednej wizyty w SPA.

Na początku miesiąca wylądowała w serwisie, wróciła jak nowa - i w piątek znów zapragnęła relaksu... Kolejny raz jestem bez Janomci i tęsknię.

Przeprosiłam więc maleńką Elnę, zapewniłam, że wciąż ją lubię i uszyłam sobie w końcu nowy igielnik (z Żoną Farmera jednak poczekam na powrót "królowej").

Stary igielnik strasznie wymiętolony już był, a dysponując malutką Elną na szycie czegoś dużego nie miałam ochoty.  Wyszedł taki komplecik:





Wykorzystałam bloczki "ćwiczebne" - pokazywałam je TU.  Taki drobiazg to świetny sposób na wykorzystanie wszelkich wprawek (i na poćwiczenie pikowania na małej powierzchni).


Najfajniejsza jest gwiazdka Ohio Star - dostałam ją od Przyjaciółki. Od razu wiadomo, czym interesuje się Przyjaciółka, prawda?


Igielnik musiał być spory, bo igieł do wszelakiego ręcznego szycia mam sporo - cieniutkie do hawajskich aplikacji (jeszcze nie używałam), do sashiko (też nie używałam), nawet taką długaśną igłę do trapunto (nie używałam...) albo igły do haftu z podwójnym oczkiem (nie używałam...) mam.

Gadżeciara jestem, wiem :-)



Do kompletu duża poduszka na szpilki...


...z bloczka, na którym ćwiczyłam patchwork "przeplatany". Brakuje jeszcze ubranka na moje ulubione hafciarskie nożyczki.

Dobrą stroną rozstania z "królową" było zrobienie dla Elny stolika powiększającego pole pracy.  Porobiłam zdjęcia, jak ten stolik majstrowałam i w kolejnym (jeszcze w tym tygodniu) poście pokażę wszystkie. Nawet Supreme Free-Motion  Slider domowym sposobem wyszedł. Z tego, co miałam w domu, zaoszczędziłam 40 dolarów!

Polka potrafi... Do następnego więc :-)

16 komentarzy:

  1. Igielnik jak marzenie. Całe szczęście, że masz więcej niż jedną maszynę w domu, bo całkiem bez to byłoby kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szczęście, Małgosiu! Co ja bym bez maszyny zrobiła? Mam w domu trzy...

      Usuń
  2. Igieł masz faktycznie spory zbiór...a futerał na ich zapakowanie oczywiście piękny wyszedł , no i ta podusia na szpilki cudo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze je kiedyś wykorzystam? Nigdy nie wiadomo :-)

      Usuń
  3. Witam. Śliczny igieł. A nie pomyślą Ci się igły na tkaninie z tymi prawdziwymi :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. jakie wszystko śliczne, dopracowane,Wiesiu jesteś perfekcjonistką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej - lubię dokładność ;-) Dziękuję!

      Usuń
  5. Przecudny ten igielnik wyszedł, no i poduszeczka na igły do tego w komplkecie ekstra. Byłby to przepiękny prezent dla osoby szyjącej. Podziwiam to cudo !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może przy następnej awarii (tfu, tfu...) uszyję kilka takich zestawów na prezenty właśnie :-) Dziękuję, Danusiu!

      Usuń
  6. Ale świetny pomysł! I takie śliczne drobiazgi uszyłaś! Jak zwykle pięknie wypikowane, wypieszczone po prostu. :)
    Też mam próbne dwa bloczki żony i podobny maleńki breloczek od koleżanki .. Mogę " ukraść" pomysł Wiesiu????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kradnij, Maniu, będzie mi bardzo miło :-)

      Usuń
  7. Aż mi wstyd, bo ja swoje igły (luźno) trzymam w zwykłym pudełku. A tu takie cudo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena, dla mnie porządkowanie guzików, igieł, zawieszek różnistych, drutów do robienia swetrów i takie tam porządki ma działanie terapeutyczne. Uspokaja jak medytacja :-)

      Usuń