piątek, 12 czerwca 2015

" A dlacemu???" Pytania i odpowiedzi.

 Najpiękniejsza pora roku... Róże, piwonie, powojniki - jednym słowem w ogrodzie szaleństwo barw i zapachów.



Mama wspominała, że w dzieciństwie byłam bardzo ciekawska. Ponoć bez ustanku pytałam a dlacemu tak?

Zostało mi do dziś... Lubię wiedzieć dlaczego.

Cieszę się więc, że w komentarzach zadajecie pytania. Dziś dwa z nich -  wraz z odpowiedziami, rzecz jasna.



Cela pyta dlaczego nie zaglądasz pod spód kanapki (podczas pikowania)?

Nie zaglądam, bo nie spodziewam się zmarszczek. Są dwa powody, że się zmarszczek nie boję.
  1. Zawsze używam wypełnienia innego niż owata.  Owata jest śliska i jej używanie zwiększa zagrożenie zmarszczkami z tyłu pracy. Do polaru bawełna się przyczepi.
  2. Zawsze pikuję wszystkie szwy "konstrukcyjne", dzięki temu mam bardzo stabilną kanapkę. 


Lubię, jak tył pracy wygląda interesująco. Na przykład lubię, gdy z tyłu pojawia się rysunek, tak jak poniżej (zdjęcie przedstawia tył pracy. Zdjęcia przodu pracy znajdziesz TU.)


 I nie lubię zmarszczek. Dlatego nie żałuję czasu na przygotowanie kanapki, o czym więcej pisałam TU.


Cela pyta też, dlaczego czasem wydaje jej się, że po wypikowaniu zostaje za dużo materiału. 

Myślę, że chodzi o taką sytuację:


Tylko z prawej strony u dołu  pióra jest wypikowane tło - i tam materiału jest tyle, ile trzeba. Oczywiście szwy między beżowym a białym są przeszyte dla ustabilizowania kanapeczki, dlatego nadmiar nie chce się przesunąć na boki.

Odpowiedź na pytanie "dlaczego u mnie jest za dużo materiału" jest taka: zawsze niepikowanego materiału będzie "za dużo".  Jednak ten nadmiar zniknie, gdy wypikujemy równomiernie całość, na przykład tak, jak na zdjęciu niżej:


Wniosek stąd płynie taki - pikowanie powinno być równomiernie gęste, wtedy nie będzie wrażenia "za dużo tkaniny"

 Chyba, że zależy Ci na efekcie wypukłości. W przypadku powyższym zależało mi na wypukłych piórach, dlatego "przydeptałam" tło. Więcej zdjęć poduszki z piórami znajdziesz TU.

W następnym poście odpowiem na pytanie o zrywanie nici.

Tymczasem życzę miłego weekendu!

7 komentarzy:

  1. Praktyczne rady od fachowca - bezcenne, a kwiaty piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesiu, dziękuję Ci bardzo. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak logicznie wszystko wyłożyłaś. Nie wiem dlaczego do tej pory pracowałam z owatą, mam wrażenie, ze mnóstwo pracy poszło na marne. Już kilka mniejszych rzeczy wypikowałam z polarem i widzę niesamowitą różnicę, spokojnie robię kanapkę, przeszywam kilka szwów i wszystko się trzyma.
    Dziękuję jeszcze raz serdecznie i równie serdecznie Cię pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cela, wszystkie pracowałyśmy z owatą, bo niczego innego nie było... Ale teraz już są możliwości. Warto zapłacić trochę więcej i mieć zdecydowanie lepsze efekty!

      Usuń
  3. Owata, ocieplina... różnie to się nazywa. Dużo kołderek dla dzieci uszyłam z ociepliną poliestrową. Przy doskonale spiętej (milionem agrafek) ;), dobrze naciągniętym spodzie, nie robiły mi się zmarszczki. I tak jak piszesz Wiesiu: "niczego innego nie było"! Dzisiaj można wybierać: poliester, polar i wysokiej klasy wkłady bawełniane, bambusowe i inne, o których być może nawet jeszcze nie wiem (!), rzeczywiście pikowanie staje się o wiele przyjemniejsze :)
    Świetnie piszesz, dobrze radzisz. Twój blog, Wiesiu, to bardzo potrzebna lektura dla początkujących i zaawansowanych w szyciu patchworków.. Dziękuję :)
    P.S. Czekam na książkę, poradnik. Chyba nie tylko ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą książką, to świetny pomysł! Mam kilka po angielsku, da się czytać, choć to trwa. Po polsku to byłoby jak bajka :-)

      Usuń
  4. Wiesiu super rady. Jak ty piszesz jak pokaUjesz to sie wydaje proste i oczywiste. W praktuce jest niestety inaczej ale jak wiadomo trzeba "cwiczyc,cwiczyc,cwiczyc"

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja ćwiczę i biegnę do Ciebie pooglądać piwonie ...

    OdpowiedzUsuń