poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Niedziela z Żoną Farmera - dla wątpiących...

Co prawda  poniedziałek dzisiaj, a my tu o niedzieli....

Naprawdę chciałam... Ale kto ma ogród, ten zrozumie. Weekend był taki:




Już kwitną tulipany, trawnik woła jeść, sezon ogrodniczy rozpoczęty.

Rozpoczęte są też trzy projekty i przygotowuję nowy cykl tutoriali z podstaw pikowania z wolnej ręki.

Tak więc na razie  kilka zdjęć "Narzeczonej Farmera" (mała, więc Narzeczona...), która wisi na wystawie Lub.Patchwork.pl i była w pośpiechu kończona z myślą o tej właśnie wystawie.



wtorek, 21 kwietnia 2015

Nigdy nie mów nigdy...

Wróciłam z warsztatów w niedzielę w nocy.
 Nakarmiłam i przytuliłam koty.
W poniedziałek dzielnie odgruzowałam pracownię, choć ręce swędziały - ciągnęło do maszyny.

Wieczorem nareszcie  było trochę czasu, żeby poszyć...

Na warsztatach uczyłyśmy się jak  wszywać krzywe paseczki. Technicznie stosunkowo prosto, a ile możliwości!


 Może taki układ kolorystyczny?



A może odwrotnie - ciemne paski na jasnym tle?


A może połączyć takie bloki?


Może wszyć paseczki gęsto? A może tylko z jednej strony? A może..... Widzicie, ile możliwości!

Zabawa na całego - a myślałam, że już nigdy nie użyję tej tkaniny. Żałowałam, że ją kupiłam, a tu proszę -wystarczy  kilka paseczków wszyć.

A gdyby wziąć gładkie tkaniny?


Albo czarne tło i paski w kolorach tęczy. Albo białe tło.

I jeszcze można wypikować...Może tylko kolorem tła, a może kolorową nitką? Będę próbować i bawić się.

Gdy wstałam od maszyny bałagan w pracowni był taki sam jak rano, przed sprzątaniem. Może tylko nitek na podłodze mniej...

Dziękuję, Marzenko, za inspirację!
Dziękuję - Halu, Basiu, Aniu, Asiu, Karolino - za fajne dwa dni!

środa, 15 kwietnia 2015

Dzieje się :-)

A jakże - dzieje się niemożebnie...

1. W pracowni można się potknąć o walające się nici. Są wszędzie. I wszędzie wiszą prace, które dziś jeszcze umieścimy na wystawie Lub.Patchwork.pl


Zapraszamy wszystkich serdecznie!


2. Przygotowując się do wspomnianej wystawy skończyłam Narzeczoną Farmera. Czyli połączyłam w całość 13 bloków próbnych FW. Dokładniejsze informację z tego przedsięwzięcia w kolejnym poście.



3. Mamy połowę kwietnia, a to znaczy że do szkolenia w Szkole Patchworku zostało niewiele czasu. Pikuję więc różne różności.



4. W piątek jadę na kolejne warsztaty do Marzenki Kiboko. Ciekawe, czym to się skończy tym razem :-)

5. Dostałam ciekawego maila od Ani (dziekuję, Aniu!). W odpowiedzi na tegoż przygotowuję kolejny cykl o pikowaniu -  tym razem krok po kroku dla tych, którzy zaczynają pikować. Premierowy odcinek wkrótce.

To tyle  - biegnę  wieszać poczwarki (jak nazywa moje prace mężuś ślubny).

Na razie, buziaki :-)

czwartek, 9 kwietnia 2015

Pikusie w kuchni...

WIOSNA!!!!

Jest - słońce, ciepło i pootwierane okna. Nareszcie.
Obiecałam pokazać pikowane kuchenne lambrekiny. Tak, tak - nawet w kuchni mam pikusie ;-)

Przyznam się, że gdy (jeszcze przed lamowaniem) wyjęłam je uprane  z pralki, to jęknęłam. Tym razem z zachwytu nad fakturą, która się pojawiła. Odpowiedzialność za tę fakturę ponosi bawełna tkana w drobne  paseczki. Bawełna kiedyś była kompletem pościeli.

Pikowanie w równoległe linie razem z paseczkami na bawełnie utworzyło coś w rodzaju krateczki. 



Lambrekiny są miękkie i ładnie się układają. Poniżej na zdjęciu widać jaką mają grubość.