piątek, 7 listopada 2014

Pikowany piątek 10 - piórka w stylu Cindy

Jako się rzekło - zaczynamy pikować piórka.

Od początku fascynowały mnie zdjęcia prac z misternie wypikowanymi piórami. Postanowiłam się zmierzyć z tym  wzorem, który uchodzi za trudny. Bałam się.

Okazały się miłą niespodzianką - wcale nie są takie straszne!

Nauczyłam się pikować pióra w dwóch różnych wersjach. Dziś przedstawię pióra w stylu Cindy Needham (KLIK).
Pikuje się je bez linii pomocniczych - chyba, że mają być szczególnie wymuskane.

Zaczynamy od łodyżki - zawsze ma być przeszyta pierwsza. Rysunek przedstawia dwa warianty.





Wariant A to pojedyncza kreska, rozpoczynamy ją od góry.
Wariant B to łodyżka podwójna. Zaczynamy pikować od dołu, jedziemy "pod górkę", szyjemy mały zawijasek i wracamy (z pewnym odstępem) na dół. Łodyżka wygląda ładniej - i łatwiej ją wypikować- gdy linie się przecinają łagodnie.

Gdy zależy nam na wyjątkowej urodzie wzoru, albo gdy mamy do zapełnienia jakiś szczególny obszar, można łodyżkę narysować, żeby łuki były proporcjonalnie rozłożone.

Drugi krok to wypikowanie piórek po jednej stronie łodyżki. Rysunek poniżej jest kolejnym dowodem, że nie umiem ładnie rysować. Chciałam Wam jednak coś pokazać.

Jak widzicie, łezki nie dotykają się (choć oczywiście zakazu nie ma), bo wielu osobom jest łatwiej pikować obok poprzedniej linii, niż dokładnie  po niej. Łezki mogą też mieć różne rozmiary - jedna mniejsza, druga większa. 
Zwróćcie uwagę na miejsce z czerwoną strzałką. Gdybym nad szóstą (licząc od dołu) łezką chciała wypikować kolejną, wyglądałaby  jakoś nieproporcjonalnie. Nie miałaby miejsca, żeby się ładnie zawinąć. Dlatego zamiast łezki wypikowałam zawijasek. To, co będzie nad nią, już ma miejsce i łezka będzie ładnie zawinięta. Skąd to wiem? Bo zapełniłam cały jeden szkicownik takimi bazgrołami i pewne rzeczy już czuję.

Kolejne kroki przedstawię na pikowanej próbce. Żeby było widać, pikowałam ciemną nitką na białej kanapce. Wszystkie nierówności widać jak na dłoni. Gdy pikujemy nitką dokładnie w kolorze tkaniny, nie widać ich, daję słowo.


Lewa strona wypikowana, igła u góry kanapki. Trzeba zjechać na dół. Gdy łodyżka jest pojedyncza, pikujemy po śladzie. Gdy łodyżka jest podwójna - możemy się pobawić. Odstępy między liniami wypełniam kółeczkami (jak malutkie perełki) i znów jestem na dole, gotowa do pikowania prawej strony.

Pióro gotowe.

 Żeby było bardzo w stylu Cindy Needham będą potrzebne jeszcze pewne szczegóły. Całość będzie wyglądała o wiele lepiej, gdy dodamy echo (czyli linię w niewielkiej odległości od zewnętrznego brzegu). Zobaczcie - na zdjęciu poniżej echo jest po prawej stronie.

 
A najlepiej będzie wyglądać, gdy będą trzy linie echa, wypikowane cieńszą nitką.

Widzicie tez taki różowe kreseczki w środku każdej łezki? To sztuczka, która powoduje, ze ewentualne nierówności w pikowaniu będą jeszcze mniej widoczne.

Dowodem jest zdjęcie mojej próbki pikowania z kwietnia, która po wykończeniu lamówką jest teraz serwetką. Nierówności jest na niej mnóstwo.


Od kwietnia przepikowałam już kilkanaście kilometrów, mimo to nadal uważam tę serwetkę za ładną. Dziś dodałabym jeszcze tło (background filler) między piórami. Dzięki temu pióra byłyby bardziej wyeksponowane.

Ale pikowanie tła to temat na któryś z kolejnych piątków:-)

Ponieważ teraz szyję rzeczy, których nie mogę pokazać, następny post dopiero w piątek.

Buziaki :)

4 komentarze:

  1. Myślę, że jesteś moim polskim guru od piórek - w Twoim wykonaniu są piękne :) Kiedyś próbowałam robić piórka i też byłam miło zaskoczona ;) Może czas najwyższy znowu spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super tutorial. Na pewno spróbuję Twojej metody, bo jeszcze takich piórek nie robiłam. Moje zawsze "dotykały ciebie" i przez to czasami miały nieciekawy kształt. A zawijasek w tym miejscu jest świetnym pomysłem :) Dzięki za pikowane piątki.
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  3. to ja sobie spróbuję w poniedziałek...:-)

    OdpowiedzUsuń