piątek, 10 października 2014

Pikowany piątek 6 - pikowanie z wolnej ręki. Szkicownik

Witajcie!

Przy pogodzie, jaką raczy nas jesień w ostatnich dniach warto  poćwiczyć pikowanie w takich oto okolicznościach przyrody. Może w parku? W ogrodzie? Na balkonie?



Nie, nie namawiam nikogo do taszczenia maszyny do szycia do pobliskiego parku! Ale zaręczam, że można się tam uczyć pikowania.




Najpierw jednak WAŻNY KOMUNIKAT.

Koleżanka z grupy Patchwork Po Polsku (dzięki, Dorota!) zwróciła uwagę, że pisak Pilot Frixion (KLIK) nie jest, niestety, idealny. Otóż - linie usunięte z tkaniny przez przeprasowanie pojawiają się na niej ponownie pod wpływem niskich temperatur. Robiłyśmy eksperymenty, wkładając szmatki do zamrażalnika. Kreski wracają. Na szczęście po ponownym przeprasowaniu znów znikają (uffff).

Jeżeli jednak:
  • będziesz używać patchwork na zimnie
  • planujesz wysłać patchwork samolotem na wystawę w Paducah (mekka quilterów, doroczna wystawa quiltów) - w luku bagażowym jest zimno
  • masz zwyczaj przechowywać patchwork w zamrażarce (hi, hi, hi)
weź  to pod uwagę.

Wracamy do pikowania - dziś bez żadnych wzorów i szablonów. Od ręki - od serca...

Pikowanie od ręki na maszynie domowej jest jak rysowanie skomplikowanych wzorów w pewien szczególny sposób. "Ołówek" (igła w maszynie) jest nieruchomy, jedynie podskakuje. Ruszać można tylko "kartką" (tkaniną). Trudna sztuka... Zwłaszcza, gdy ma się kłopot z normalnym rysowaniem - jak nie przymierzając ja.

Moja strategia jest następująca: najpierw zawsze uczę się rysować normalnie,  w szkicowniku. Taką strategię polecają wszystkie quilterki, które podziwiam - Cindy Needham, Diane Gaudynski, Angela Walters i inne.

A rysować można wszędzie, w parku i w ogrodzie. Ostatnio bazgrałam pióra na pewnym szkoleniu - bardzo dobrym, nawiasem mówiąc. Nieźle wyszły.

Poniżej moje przygotowania do pikowania Jesieni nad Potomakiem


Zastanawiałam się, jak wypikować małe jasne części w gwiazdach. Narysowałam dokładny kształt tej części na papierze. Najpierw myślałam o piórach (na dole rysunku). Zły pomysł. Dużej kanapki nie mogę łatwo obrócić, a pióra umiem  ładnie pikować tylko od dołu łodyżki w górę. Obracanie kanapki dwadzieścia  razy, bo tyle jest tych małych kawałków do wypikowania, wcale mi się nie uśmiechało.

Wybrałam więc Mc Tavishing (KLIK). Ten wzór umiem rysować (i pikować) w dowolnym kierunku.

Efekt wyszedł taki:


Mówię sobie -  jak umiesz narysować, siadaj do maszyny.
 Jak nie umiesz narysować "normalnie", to jak sobie wyobrażasz "rysowanie", gdy możesz przesuwać tylko kartką?

Dlatego zanim usiądę do pikowania  - a zabieram się teraz za pikowanie  ramek- muszę sprawdzić, czy umiem narysować to, co mi chodzi pogłowie.

Coś takiego będzie na  wąskich ramkach. Linie esowate pasują do Mac Tavishingu. A w przypadku ramek będę mogła manewrować kanapką tak, żeby długie kawałki pikować w jednym kierunku. Będę musiała obrócić kanapkę tylko  cztery razy,  więc  powinnam dać sobie radę.



A na szerokich ramkach - poszalejemy :-)

Najlepszy szkicownik quilterski do pooglądania - i naśladowania  - ma zapewne LuAnn Kessi (KLIK).


Kto z Was założy własny  szkicownik - palec pod budkę!

Pozdrawiam z początkiem weekendu. Odpocznijcie solidnie  - pogoda sprzyja :-)








12 komentarzy:

  1. Z wolnej reki lubię chyba najbardziej, choć ja niestety należę do tej niepokornej części osób, które nie lubią ćwiczyć i rysować przed pikowaniem... po prostu kanapkę traktuję jak pustą kartkę i rysuję maszyną ;) Twoje ramki na pewno wyjdą pięknie i całość będzie zachwycać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina - też mam nadzieję, że wyjdą ładnie :-)

      Usuń
  2. Nigdy nie rysuje wczesniej..po prostu siadam i pikuje co mi mysl podsunie..no ale ja w temacie patchwork raczuje..dzieki za wspaniale rady

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy art quiltach tez rozrysowuje pikowanie, ale tylko z tego powodu, zeby zobaczyc, czy pasuje do wzoru. Na normalnych czasem rysuje glowna linie 'S', czy zaznaczam wieksze czesci, zeby potem nie wyszlo mi cos dziwnego. Jesli pikuje regularne ksztalty, to improwizuje. Ostatnie zdjecie bardzo mi sie podoba. Idealnie wyrysowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, coraz bardziej lubię rysować - i coraz lepiej mi wychodzi. Na ostatnim zdjęciu zaznaczone wcześniej było kółko (ten zawijas) i widoczne przerywaną linią średnice. Reszta już od ręki.

      Usuń
  4. No to ja mam taki kajet! Nie jeden! Mam tam szkice swoich pomysłów na kolejne prace i próby pikowań. Rysuję pikowanie by "złapać" kierunek, sprawdzić jak będzie wyglądało. Jednak często rysuję pisakiem zmywalnym na gotowym, jeszcze nie skanapkowanym patchworku. Używam też szablonów (czasem robię je sama!) wycinając na plastikowej okładce ze skoroszytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jola, jak widziałam pióra na Twoim blogu (piękne), to podejrzewałam istnienie kajetu :-) Kobieca intuicja mi podpowiada, że piękne piórka gdzieś były ćwiczone...

      Usuń
    2. ...bo ćwiczenie czyni czyni mistrza Wiesiu! I Ty to właśnie wiesz :)

      Usuń
  5. jedni spieszą w piątkowy wieczór przed TV oglądać Taniec z gwiazdami a ja do kompa popatrzeć co nowego u Wiesi:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje pióra na ostatnim zdjęciu wyglądają dla mnie jak fraktale. Ja cały czas myślę, żeby usiąść przy maszynie, ale życie goni mnie to tu, to tam. Przeglądam sobie patchworkowe książki i widzę, że wiele małych prac jest pikowane ręcznie. Chciałabym nauczyć się pikowania na maszynie, może w długie zimowe wieczory uda mi się w końcu spróbować.

    OdpowiedzUsuń