piątek, 5 września 2014

Pikowany piątek 1- maszyna do pikowania

Zapowiadałam kiedyś, że podzielę się z Wami moimi doświadczeniami w nauce pikowania. Zrobię to chętnie, choć z pewną nieśmiałością, bo absolutnie nie uważam się za mistrza pikowania z wolnej ręki. Jestem na poziomie świadomej kompetencji, czyli  trochę tak, jak świeży kierowca tuż po zdanym egzaminie na prawko. Pamiętacie, jak to było? Za każdym razem boję, czy wyjdzie. Czasem wychodzi, czasem nie.

Nie wiem, jak Wy - ja zawsze zaczynam naukę od ...podstaw  teoretycznych.

Najpierw wiec, jakoś w grudniu ubiegłego roku, poszperałam w sieci, żeby dowiedzieć się, co to jest free motion quilting, bo wcześniej pikowałam tylko w szwach i obok nich, po linii prostej. Zapytałam wujka Google i znalazłam kilka blogów wybitnych quilterek.   Oto one:

Judi Madsen (KLIK). Mistrzostwo świata w łączeniu tradycyjnych wzorów (na przykład pióra) i współczesnych quiltów.

Cindy Needham (KLIK). Jej prace możecie zobaczyć TU, bloga przegląda się ciężko.  Absolutne cuda wholecloth quiltingu.

Natalia Żurawlik (KLIK), o której już wspominałam TU. Żurawlik to jej nick, a nie nazwisko. Bardzo lubię jej prace, raczej tradycyjne, niż współczesne.

Poza tym kupiłam w Amazonie kilka książek o pikowaniu. Autorkami są prawdziwe mistrzynie - Harriet Hargrave, Diane Gaudynski, Hari Walner. Gapiłam się na obrazki i myślałam, że nigdy się tego nie nauczę...






Przeczytałam w końcu wszystkie książki, przejrzałam blogi. Pooglądałam filmiki na You Tube.  I popróbowałam sama.  Pikowałam na Łuczniku i na Elnie..

Po ponad pół roku próbowania  i rozmyślań wyszło mi, że jakość pikowania zależy od wielu  szczegółów, które można pogrupować w trzy obszary
  • sprzęt, którym  się dysponuje (maszyna i jej możliwości, stopki, dodatkowe akcesoria wszelakie)
  • technika pikowania, w tym praktyka, która nie pojawi się sama...
  • tego, co i czym  się pikuje - tkaniny, tworzących patchwork, wypełnienia, nici. W tym obszarze umieściłam też rozmiar quilta

W kolejnych postach planuję opisać, czego się nauczyłam o pikowaniu. Posty będę publikować w każdy piątek. Przedstawię też  na zdjęciach wyniki moich prób i błędów - tylko się nie śmiejcie, proszę :-)

Zaczynamy od sprzętu.

 W maszynie do pikowania  - po mojemu - najbardziej liczą się trzy rzeczy:
  1. Wielkość maszyny, a dokładnie odległość między igłą a korpusem ( i wielkość stolika roboczego)
  2. Możliwość dobrej kontroli prędkości szycia, czyli dobry pedał w maszynie mechanicznej lub regulator (dokładnie - ogranicznik)  prędkości szycia w maszynie elektronicznej
  3. Funkcja pozycjonowania igły "góra- dół", czyli możliwość wydania maszynie polecenia zawsze zatrzymuj się z igłą wbitą w tkaninę. Większość maszyn komputerowych taką funkcję ma.
Możliwość dokupienia stopki do pikowania też jest ważna, ale do większości maszyn, nawet kilkudziesięcioletnich można teraz dokupić taką stopką. Pokażę różne stopki  w kolejnym poście.

Reszta, czyli  trylion ściegów ozdobnych, kilkanaście rodzajów dziurek na guziki i takie tam, to funkcje, które są bardzo użyteczne i wskazane, ale nie mają nic wspólnego z pikowaniem.

Jeżeli maszynie możesz dać ocenę dostateczną w każdej z wymienionych trzech kategorii, do pikowania się nada. Jeżeli w każdej kategorii dajesz bardzo dobry - maszyna będzie wyśmienita do pikowania. Jeżeli w dwóch lub więcej dajesz niedostateczny - da się, ale będzie ciężko, nawet przy sporej wprawie.

Od trzech miesięcy szyję na nowej maszynie. Kupiłam Janome 8900 QCP. Głównym kryterium przy wyborze była ilość miejsca między igielnicą a korpusem maszyny. Duże Janome są w tej kategorii bezkonkurencyjne (w Polsce)
Spójrzcie tylko na zdjęcie. Widać różnicę wielkości, prawda? Po lewej Elna 240 - poprzednia maszyna, malutka...




Już wyjaśniam jakie znaczenie ma ilość miejsca między igłą a korpusem. Na dwóch zdjęciach niżej pod stopkę każdej maszyny podłożyłam kwadratową linijkę:


Wielkość linijki pokazuje, jaki kawałek tkaniny mogę kontrolować, jak "zamaszyste" mogę mieć ruchy bez zatrzymywania maszyny. W lewo mogę się zamachnąć tyle, na ile pozwoli stolik, w prawo - tylko tyle, ile mam miejsca do korpusu maszyny. I jeszcze musi się tam zmieścić zrolowany kawałek quilta.

Teraz porównajcie wielkość obu linijek:


 Elna ma 14 cm odstępu, Janome - 28 cm.

Wniosek: mając maszynę wielkości  dużej Janome mogę wygodniej pikować duże quilty. Do pikowania małych rzeczy w zupełności wystarczy  maszyna mała - o ile w pozostałych kategoriach uzyska dobre oceny.

Ciekawostka: maszyny long arm, używane przez wiele amerykańskich quilterek, mają nawet 60 cm między igielnicą a korpusem. Jak chcecie je zobaczyć - proszę bardzo ;-) (KLIK). Są maszyny long arm "na siedząco" i "na stojąco" - do współpracy z ramą do pikowania..

Teraz oceny moich maszyn (o starszych pisałam TU ), jak w szkole :-)
  • wielkość - Janome bdb, Elna dst z minusem, Łucznik dst z plusem (jest większy od Elny, ma też większy stolik roboczy)
  • kontrola prędkości szycia - Janome bdb, Elna ndst (!!!), Łucznik db (choć mechaniczny)
  • pozycjonowanie igły - Janome bdb, Elna ndst, Łucznik ndst
Jak widzicie, Elna, choć nowsza od Łucznika, do pikowania nie jest najlepszym wyborem. Gdybym wiedziała wcześniej to, co wiem teraz, nie kupiłabym jej.

 Za maszynę bardzo dobrą (Janome) zapłaciłam bardzo dużo, ale jestem w niej teraz absolutnie zakochana. Janomka komunikuje się ze mną, podpowiada,  że trzeba wymienić płytkę ściegową, żebym igły nie połamała.. Gdyby jeszcze kawusię robiła, byłaby ideałem ;-)

A Wy na jakich maszynach szyjecie? Za co je lubicie, a czego im brakuje?

17 komentarzy:

  1. Wiesiu, rewelacyjny post. Super ściągawka.
    Potwierdzam, że pikowanie elną do łatwych nie należy, mało miejsca i prędkość szycia trudna do okiełznania. Teraz też bym Elny nie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesiu, powtórzę za JoHo, świetny post! Nie wiem czym się zajmujesz zawodowo, ale widzę że masz zacięcie edukacyjne. Jasno, zwięźle, konkretnie.
    Ja pikuję na małej Janome, co często doprowadza mnie do ...."quilterkiej pasji" haha
    Ciągle dojrzewam do zakupu Horizona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tego samego Horizona i go uwielbiam ;-) wcześniej zdarzalo mi się pikowac na Singerze i tez dawal rade ;-) no ale jak juz ktoś raz przejedzie się na janomce to ciezko wyobrazic sobie powrót do minionej epoki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uczę się dopiero pikowania na moje starej Necchi Supernovej. Idzie mi to bardzo opornie, ale ze względu na brak umiejętności. Powoli się poddaję :(
    Post bardzo fajny i już nie mogę doczekać się kolejnych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a mnie pochlonął quilt chyba bez reszty na razie zbieram materiały pikować umię ale muszęk upić kilka książek czy i jakiś gazetek ciebie znam z FB piękne rzeczy tworzysz a moim wzorem do naśladowań oczywiście nie identico jest Lynette Anderson - maszynę masz extra - Janome to bardzo dobra marka -pozdrawiam cieplutko - Marii

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak przystało na pilną uczennicę będę zaglądać w następne piątki....

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam Elnę 220 i na niej zaczynałam pikowanie i naukę patchworku. Jest mała, ma mało miejsca, hałasuje, jednak bardzo mi się przydaje i bardzo ją lubię. Mam również Horizona tyle, że MC8200qc i rzeczywiście porównywanie tych dwóch maszyn, to jak porównywanie dnia do nocy. Jednak denerwujące jest to, że w Horizonie jest tyle funkcji, których absolutnie nie potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo pouczający post. Jak kiedyś uzbieram na nową maszynę, na pewno wezmę te rzeczy po uwagę. Póki co trzeba się pomęczyć przy pikowaniu ;) Czekam na kolejne odsłony pikowanego piątku i to co tym razem przekażesz ze swoich doświadczeń :)
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesiu, znakomity post. Będę odsyłać do niego wszystkie osoby zainteresowane pikowaniem. A może napisałabyś z tego tutorial i umieściła na "Patchwork po Polsku"?
    Ja szyję i pikuję na Janome Memory Craft 660. Dostałam ją już prawie cztery lata temu jako nagrodę za pierwsze miejsce na warsztatach Strimy. Jestem bardzo zadowolona. Ma niecałe 23 cm między igłą a korpusem, górny transport, regulowaną prędkość szycia i przez te cztery lata (a szyję bardzo dużo) zepsuła się w niej jedna drobna część. Lubię pikować, ale daleko mi do doskonałości. Pikowanie i szycie w ogóle ułatwia mi dziura w blacie, w która wpuszczona jest maszyna. Od kiedy ją mam przestał mnie boleć kark.
    Wracam do Ciebie w kolejny piątek :) a u nas w październiku będzie kurs z pikowania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. zabrałam jedno zero mojej Janomce :(. Ona jest Janome Memory Craft 6600

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny tekst! :) Na pewno będę tu zaglądać w następne piątki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak potrzebne są takie lekcje, widać po komentarzach! Każdy kiedyś zaczynał, ciągle się uczymy. Będę tu przychodziła, podglądać i korzystać z Twoich doświadczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Post bardzo przydatny, pikowanie to umiejętność którą bardzo chcę podszkolić, ale obawiam się że mój łucznik 834 nie pomaga w tym za bardzo, szczególnie płynność prędkości zawodzi. Chyba muszę dać sobie spokój z pikowaniem wzorów dopóki nie nazbieram na janomke, pozostaną linie proste i delikatne fale. Czekam na piątkowy post. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki niebiosom, że tu trafiłam! Zaczytam się na śmierć, ale jaki ogrom wiedzy! Bardzo dziękuję! :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. WOW! Dobrze że w Zielonej Górze jest Wystawa Patchworków :)
    Byłam na niej w sobotę, byłam w niedzielę...:)
    Poznałam osobiście kilka koleżanek, które znałam tylko wirtualnie...<3
    I wpadłam! Zakochałam się w patchworku!
    Teraz muszę się zaopatrzyć w różne akcesoria i...do roboty...:D
    Zaczynam działać...:)
    Pozdrawiam
    Hania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niebawem zorganizujemy silną grupę - i zmajstrujemy jakieś warsztaty patchworkowe! ZG rządzi ;-)

      Usuń