wtorek, 12 sierpnia 2014

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami....

A dokładnie  w Irkucku, na Syberii mieszka pewna dziewczyna. Ma na imię Natalia  i jest quilterką.

Kiedyś trafiłam na jej bloga (KLIK) i oniemiałam. Przydała się szkolna znajomość języka rosyjskiego - z tego pokolenia jestem :-)

Gdy już pozbierałam szczękę z podłogi, postanowiłam, że ja też tak chcę. I wzięłam się do roboty. Oto pierwsze efekty:

Serwetka 50 cm x 50 cm.




Pikowana "po całości"  (wholecloth quilting)  zwykła bawełna.  Nici poliestrowe, bardzo cienkie, w sklepie powiedzieli, że są do szycia skóry. Igła Schmetz do pikowania rozmiar 75. Wkład poliestrowy, kupiony na próbę w Pasmaszu (KLIK). Na tym wkładzie pikuje się wspaniale! Używałam płytki do ściegu prostego - moja maszyna ma taką  w standardowym wyposażeniu.

Drugi rękoczyn to kieszonki na podstawie tutoriala z blogu Natalii. Jest trochę mniejszy niż w jej wykonaniu. Będzie wisiał w łazience, na parawanie, który zasłania piec CO.





W niektórych miejscach maszyna musiała sobie poradzić z sześcioma warstwami bawełny i dwiema warstwami wypełnienia. Zuch dziewczyna - dała radę, igłą rozmiar 100

Jak sobie przypomnę moje pierwsze pikowania z wolnej ręki, to sama sobie się dziwię. Rok temu patrzyłam w piękne obrazki i byłam pewna, ze nigdy mi się tak nie uda. Okazało się, ze wystarczy ćwiczyć (duuuużo) i dopilnować kilku szczegółów, a efekty będą się poprawiać z każdą kolejną pracą.

Zbieram się w sobie, żeby te szczegóły opisać, może innym się przyda...

Tymczasem baby quilt nadal wisi na tablicy. No, ale mam już pomysł, jak go wypikować :-)

Do następnego postu, trzymajcie się!

14 komentarzy:

  1. Wiesiu, jesteś niesamowita!!!
    chylę czoła i coś czuję, że to ja do Ciebie na korepetycje przyjdę :)
    piękne prace, cuuuuuuudne pakowanie!

    OdpowiedzUsuń
  2. "pikowanie" miało być ;) telefon psikusa mi zrobił.... :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne pikowanie! Podziwiam... Ja na razie lotem trzmiela pomykam całkiem żwawo, ale na takie piękne wzorki ciągle brakuje mi odwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla odmiany mnie "wielkoformatowy' lot trzmiela jakoś nierówno wychodzi :-(

      Usuń
  4. ale masz tempo... jesteś szalona i niesamowicie pracowita:) świetne prace, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - dzieci odchowane, kredyty spłacone, kariera zrobiona. Teraz czas ma moje pasje!

      Usuń
  5. Prześliczne pikowanie, zarówno na serwecie jak i na kieszonkach :) Niesamowita jesteś, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tam niesamowita ;-) To skutek kilometrów przepikowanych "na próbę".
      Dzięki!

      Usuń
  6. Opisz koniecznie, bardzo proszę. Mi bardzo by się przydały rady co do pikowania bo chciałabym bardzo się nauczyć, będę zaglądać i podziwiać. Pozdrawiam www.bawelnianyzakatek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecudne pikowanie. Ja też chciałabym kiedyś tak zatańczyć z moją maszyną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy się spotkamy - potańczysz chwilę na mojej;-)

      Usuń
  8. ha:) w końcu praktyczne zastosowanie rosyjskiego:) wiedziałam, że mi też się kiedyś przyda:) Już mam pomysł, kto byłby zadowolony z takiej serwety. Będę ćwiczyć

    OdpowiedzUsuń