środa, 20 sierpnia 2014

Dlaczego lubię moją pracownię

Powoli kończy się lato. Jesienią i zimą będę więcej czasu spędzać w pracowni, niż w ogrodzie, więc dobrze się składa, że bardzo ją lubię. Być może jednym z powodów jest to, że zrobiłam ją sama. Ponadto jest w niej wszystko (no, prawie wszystko), co mi do szczęścia potrzebne.

Zapraszam Was więc do domowej pracowni!



Pracownię urządziłam w pokoju syna, który już się usamodzielnił i przyjeżdża do domu "od święta". Meble - stareńkie, dwudziestoletnie - odmalowałam farbą akrylową na jasny kolor. Ustawiłam je tak, żeby dobrze się szyło również duże rzeczy.


Pod oknem połaciowym część "szyciowa" -  biurko z maszyną do szycia. Dzięki temu mam dobre światło, gdy szyję za dnia. Po lewej stronie biurka szafka, która przydaje się, gdy szyje coś dużego - praca nie zwisa z biurka, tylko można ją rozłożyć na większej powierzchni. Kładę też na niej małą deskę do prasowania (zrobioną ze starej półki), gdy jestem na etapie zszywania bloków patchworka i potrzebuję mieć pod ręką   żelazko do rozprasowywania szwów. Fotel przy maszynie jest na kółkach, odkręciłam tylko podłokietniki, żeby nie przeszkadzały. Okazuje  się wygodny, choć miałam wątpliwości, czy jeżdżący fotel się sprawdzi.

Po prawej stronie biurka stoi stół do krojenia tkanin. Jest podwyższony i dzięki temu dużo wygodniejszy, bo nie muszę się schylać. Do podstaw (to takie mini-biurka komputerowe) są przykręcone nóżki, kupione za kilka złotych w Castoramie. Na tych nóżkach leży blat kuchenny (Leroy  Merlin). Jest tak ciężki, że nie było potrzeby go przykręcać, a mimo to całość jest bardzo stabilna. Na wszelki wypadek między blat a nóżki włożyłam kawałeczki maty antypoślizgowej. Pod blatem jest miejsce na linijki i małe maty do krojenia. Duża mata zazwyczaj leży na stole, albo wisi (do wieszania maty używam wieszaka do spodni).

Przy drugiej ścianie pracowni jest część "magazynowa" - półka na szmatki, książki robótkowe, wstążki i guziki i inne skarby.


Mam też drabinę, która służy za półkę na gotowe quilty. Kupiłam ją w Castoramie, oszlifowałam z lakieru, którym była pomalowana i nawoskowałam. Wygląda, jakby była stara. Półki są zrobione z woskowanych desek.

W pracowni mam też miejsce na czytanie, szperanie w sieci, pisanie bloga - czyli kanapę, bo przecież jak syn przyjedzie, to gdzieś musi spać.



W planach na jesień mam jeszcze stojak na nici (te kilkadziesiąt szpulek gdzieś trzeba zmieścić) i przerobienie manekina (Allegro)  na styl bardziej vintage.

Z pracowni jest też wyjście na balkon (na pierwszym zdjęciu trochę go widać). Ponieważ do szczęścia potrzebuję kwiatów, przyniosłam trochę ogrodu na piętro - ustawiłam na balkonie kilka doniczek z roślinkami i leżak, na którym będę mogła się wylegiwać nawet w jesienne cieplejsze dni.

Jeszcze tylko filiżanka kawusi, muzyczka plumkająca cichutko i można stąd nie wychodzić wcale!

Pozdrawiam ciepło!

19 komentarzy:

  1. Pracownia milutka, w każdym calu przemyślana, z takim klimatem patchworkowym :). Aż nie chce się z niej wychodzić, tylko szyć!. Wiem, co piszę, bo na własne oczy widziałam :). Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula - pamiętasz, że masz nieustające zaproszenie?

      Usuń
  2. na zaproszenie twoje z FB tu przybyłam bardzo fajnie masz w sojej pracowni - podoba mi sie a ciebie również zapraszam do mnie - pozdrawiam ciepło Marii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam u Ciebie - piękny shabby shic! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Piękna pracownia :) tym bardziej godna podziwu, ponieważ sama ją zrobiłaś!
    Ps. tworzysz przepiękne prace :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pracownię masz wypas.... i jaki porządek. Och.... drabinę też chcę postawić u siebie.
    Cudny ten quilt nad kanapą.

    Zmobilizowałaś mnie do zrobienia porządku w mojej :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renata - ten porządek to trochę ściema. Teraz wszędzie są nici, bo jeden quilt kończę, a do kolejnego już wybieram jesienne tkaninki :-)

      Usuń
    2. Gdybyś widziała co się u mnie dzieje.... ja mam zawsze kilka zamówień na tapecie, a szyję nie tylko quilty i milion rozpoczętych pomysłów ;-)

      Usuń
  5. Ślicznie i milutko u Ciebie. I wiem doskonale, że nie chce Ci się z Twojej pracowni wychodzić :) Znam ten stan ;) Miłego szycia i tworzenia, Wiesiu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)

      PS: przyszła deklaracja celna, jak mówiłaś :-(

      Usuń
    2. Właśnie nie wiem czemu akurat od nich przychodzi …. z FQS nie i z innych gdzie dziewczyny zamawiały też nie, tylko od nich…. :(

      Usuń
  6. Bardzo przemyślana i praktyczna pracownia. Do tego jeszcze pięknie urządzona. Piękne szmatki masz na magazynie ;)
    Zazdroszczę (oczywiście też wielkości pracowni) i sama bym z niej za Chiny nie wychodziła ;)
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczna pracownia i tuż pod ręką - można w każdej chwili wpaść i nacieszyć się tym pięknym światem :) Chyba nie znam osoby, której nie spodobałaby się Twoje pracownia - jest perfekcyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękna pracownia, ależ mi się podoba!!! Ciągle przymierzam się, by jeden pokój przerobić właśnie na pracownię, ale trochę jest mały i dobrze muszę to przemyśleć.
    Gratuluję i pozdrawiam serdecznie :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny pokoik! Dzisiaj znalazłam w siecie Twojego bloga, dużo się z niego mogę nauczyć o pikowaniu. Motywujesz do działania i przełamywania myślenia "na pewno mi sie nie uda...". Dziękuję i pozdrawiam!
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie uda za pierwszym razem, to za drugim. A za trzecim - to na pewno!

      Usuń
  10. Ile tu miejsca, a jak przytulnie!
    Znalazłam Twojego bloga szukając inspiracji do tworzenia własnej pracowni. Szkoda, że mam dużo mniej miejsca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze wpadłaś na chwilkę :-) Miejsca tak sobie - jakieś 3,5 m x 4 m, już zaczyna być ciasno. Ale to, że mogę zamknąć drzwi i zostawić bałaganik bez zbierania wszystkiego ze stołu jest wielkim ułatwieniem.
      Efekt uboczny - w innych pokojach bywam od święta ;-)

      Usuń