środa, 11 czerwca 2014

Done is better than perfect...

...taki napis widnieje przy wejściu do siedziby Facebooka. Postanowiłam wziąć sobie do serca tę maksymę - i skończyłam mojego  największego -  na razie! - quilta.



Pisałam o nim trochę TU . Zawsze zadziwia mnie, jak duży wpływ na końcowy wygląd patchworka ma użyta do jego wykończenia lamówka.





W całej okazałości quilt wygląda tak:



Podoba mi się to, co gęste pikowanie daje fakturze patchworka. Niestety bardzo spłaszcza kanapkę, więc pewnie w rzeczach, które powinny pozostać miękkie (kołderki dla dzieci) lepsze będzie coś innego.

Po wypraniu quilt nie był prasowany, tylko blokowany na płasko, tak jak to  robię  z robionymi ręcznie swetrami.Z bliska widać nierówności w pikowaniu, ale i tak jestem zadowolona z efektu - zgodnie z tytułową maksymą.





Tymczasem zanosi się na burzę - po męczących upałach bardzo się przyda, o ile obędzie się bez gradobicia. Ogród cierpi w taką pogodę - na przykład moje piwonie już przekwitły, niektóre miały kwiaty tylko 2-3 dni. Dobrze, że zdążyłam zrobić im zdjęcia, pokażę je w następnym poście.

Pokażę też zdjęcia z magicznego Torunia, w którym spędziłam ubiegły weekend.  Czy wiecie, ze Toruń ma własnego przesympatycznego smoka? Ładniejszego, niż krakowski ;-)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do następnego razu!

20 komentarzy:

  1. blokowanie na płasko?? oj muszę się douczyć - quilt jest piękny a pikowanie naprawdę misterna robota ...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Masz zaległy sabat, Asiu! Zapraszam do mojej pracowni

      Usuń
  2. Ale piękny, napracowałaś się przy pikowaniu co nie miara. Jestem ciekawa ile czasu zajęło Ci przepikowanie całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)
      W kwestii czasu - szczęśliwi czasu nie liczą ;-) Myślę, że łącznie kilkanaście godzin. Pozdrawiam i zapraszam do obserwowania bloga :-)

      Usuń
  3. Fajna maksyma ;) Też bym chciała umieć uszyć taki nieidealny patchwork ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak dawno - jakiś rok temu - patrzyłam na obrazki w książkach i w necie i myślałam, ze nigdy się tego nie nauczę. A to wcale nie jest aż takie trudne. Słowo!

      Usuń
  4. Piękny quilt a pikowanie mistrzowskie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że się podoba

      Usuń
  5. Prawdę mówiąc tyle lat szyję quilty i też się nie porwałam na takie pikowanie :) Super wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne pikowanie, to robi wrażenie. Całość prosta a jednak coś w tym jest! Podoba mi się bardzo :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celowo bloki są proste - jakoś wolę "jeden grzyb w barszcz". Albo skomplikowany wzór i wiele kolorów, albo pikowanie na jednolitym tle. Zresztą skomplikowanego pikowania na wzorzystym tle nie widać i szkoda zachodu...

      Usuń
  7. Piękny quilt, ale ten wspaniały efekt daje przede wszystkim pikowanie :)
    Jestem pod wielkim urokiem Twojego pikowania, chciałabym choć w połowie tak szyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny! Ależ mi się podoba :)
    Gratuluję misternie wykonanego pikowania, no i myślę, że nauka pikowania zakończona wynikiem celującym :), śliczny quilt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Małgosiu :-) Wolę myśleć, ze nauka pikowania jest zaczęta... Cieszę się, że bardzo to polubiłam, bo nauka jest przyjemnością

      Usuń
  9. Zgadzam się, nauka jest fantastyczną przyjemnością :)
    Myślę, że Ty już pikowanie doskonale opanowałaś, teraz to "tylko" szlifowanie, doskonalenie...czy jak to nazwać umiejętności :) Jeszcze raz serdecznie gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  10. Quilt jest śliczny i cudnie popikowany, podziwiam szczerze, ale jesteś be , że nie dałaś znaku, że jesteś w Toruniu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowna narzuta, piękne kolory i EKSTRA pikowanie. Podziwiam i staram się zmotywować do własnych pikowanek... Całość prezentuje się "better than perfect" ;)
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń