piątek, 18 kwietnia 2014

Moi wierni przyjaciele

Wspominałam już, że po warsztatach w Toruniu moja Elna próbowała zastrajkować. Poza tym jednym incydentem jest  grzeczną maszyną i nie sprawia mi kłopotów.

Pozwólcie, że przedstawię moich "szyciowych" kompanów.

Najstarszą maszyną  w domu jest pewna dama, leciwa już bardzo. Spójrzcie tylko:

Ukrywa się pod niemodną sukienką, ale spójrzcie, co za uroda!



 Czy nie piękna? Należała do mojej Babci i teraz - jak na damę przystało - już nie pracuje. Nawiasem mówiąc, ciekawe, czy działa. Kiedyś sprawdzę...

 
Staruszkiem jest też Łucznik. Ma prawie trzydzieści lat.  Dla maszyny to wiek słuszny, ale Łucznik daje radę! Przez te wszystkie  lata uszyłam na nim mnóstwo rzeczy - sukienek, żakietów, nawet płaszcz w czasach pustych sklepów zmajstrowałam. Oto on w całej okazałości:



Kilka lat temu zatargałam go do serwisu, bo przepuszczał ściegi. Pan  Stanisław  był zachwycony. 
Pani kochana, takich maszyn już dzisiaj nie robią! Solidny mechanizm, żadnych plastików, będzie służył jeszcze dłuuuuuugo!

I rzeczywiście - kilka drobiazgów pan Stanisław wymienił, wyregulował co trzeba - i Łucznik do dziś jest sprawny. Szyje z godnością (ma bardzo dobrą kontrolę prędkości szycia, czyli potrafi szyć powoli), cichutko (chwytacz rotacyjny), a że tylko ściegiem prostym i zygzakiem... Jego prawo! Naprawdę dobra maszyna.

 Po dokupieniu  takiego czegoś  - uchwytu szybkomocującego "na klik" pasuje do niego większość specjalistycznych stopek, o których w momencie kupowania maszyny pojęcia nie miałam, łącznie z lamownikami i stopkami do szycia po okręgach.

Dwa lata temu postanowiłam być nowoczesna  - hi, hi, hi:))))))  Kupiłam Elnę.

Wydawała mi się  wtedy szczytem techniki. Dwadzieścia ściegów, sama robi dziurki do guzików i sama nawleka igłę - czegóż chcieć więcej?

Teraz już wiem, czego... Wszystko przez te paczłorki :-)

Przede wszystkim - większego stolika roboczego! Jak porównacie zdjęcia, to zobaczycie, ze Łucznik miał większy stolik od Elny. Na takim maleństwie, jakie ma Elna, pikować się po prostu nie da. No, to zrobiłam stolik z kawalka pleksi (Castorama) i regulowanych nóżek meblowych (sklep internetowy z akcesoriami meblowymi). Teraz  mogę pikować!


 Młoda nie wie, co to spokojne tempo. Jak tylko nadepnę na pedał, ona rusza galopem. Kto pikował, ten wie, jakie to kłopotliwe. Pojęcie kłusem  jest jej obce. Albo stoi, albo galopem - innej opcji nie ma.

Elna ma też swoje zalety (żeby nie było, że tylko narzekam): nie grymasi w kwestii naprężenia górnej nitki. Pod tym względem Łucznik był bardziej kapryśny. Właściwie przy każdej zmianie tkaniny albo nici trzeba było wyregulować naprężenie. Elna buntuje się tylko wtedy, gdy w bębenku nici są zdecydowania inne niż u góry (na przykład dużo  cieńsze).

Do obu maszyn pasują stopki, bez których już sobie nie wyobrażam szycia patchworków.

stopka krawędziowa 1/4 cala




stopka do pikowania z wolnej ręki, zmodyfikowana ( ta czerwona gumka u góry stopki)


Dzięki modyfikacji stopka nie skacze podczas pikowania, tylko gładko przesuwa się po materiale. Takie skakanie mi bardzo przeszkadza. 



stopka z górnym transportem do pikowania po liniach prostych



 Czego chcę więcej od maszyny teraz, gdy już trochę wiem o szyciu patchworków?

  • pozycjonowania igły "góra - dół".
  • dobrej kontroli prędkości szycia
  • dużego stolika powiększającego pole pracy
  • wbudowanego górnego transportu (takiego, jak w Janome Memory Craft)
  • możliwości ustawienia igły w pozycji "w prawo". (Stary Łucznik ma możliwość ustawienia igły w trzech pozycjach - środek, lewo, prawo, co widać na zdjęciu. Elna pozwala ustawić igłę tylko centralnie albo w lewo.)
  • dobrego oświetlenia (Berniny mają bardzo dobre, ledowe. Przy pikowaniu to bardzo pomaga)
  • więcej miejsca między igłą a ramieniem maszyny - do szycia dużych  quiltów to chyba kluczowa sprawa.
  • trochę więcej ściegów  ozdobnych niż ma Elna, ale 400 to już chyba przesada...
Może macie jakieś  inne sugestie (to pytanie do "patchworkowych" koleżanek po fachu)? Mam już faworyta, ale potrzebuję rady bardziej doświadczonych.

A na koniec zagadka: do czego służy stopka na poniższym zdjęciu? Nawiasem mówiąc pasuje do starowinki Łucznika, a do Elny nie....




buziaki!

3 komentarze:

  1. Wiesia, ja też chcę taki stolik do pikowania!!! Muszę go koniecznie zobaczyć a potem zgapić:) Świetny pomysł, a maszyna starowinka - świetny egzemplarz!!! Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niebawem zakwitną bzy - zrobimy sabacik i wszystko zademonstruję.

      Do takich prostych maszyn nie ma pasujących stolików - ale Polak potrafi....

      Usuń
  2. czy to stopka overlockowa? w środku widzę taki pręcik ...:))Stare maszyny sa kochane sam jest wielką fanką starszych modeli :)

    OdpowiedzUsuń