wtorek, 11 grudnia 2018

Szybki prezent pod choinkę

Witajcie tuż przed Świętami :-)

Duużo uszyłam prezentów w tym roku, ale - jak się pewnie domyślacie  - jeszcze ich pokazać nie mogę.

Jednak pewien prezent jest przeznaczony dla kogoś, kto raczej nie korzysta z internetu, więc zaryzykuję...

Tadam! Oto pomysł na szybki prezent pod choinkę!

  • Weź dowolny bloczek, który leży gdzieś samotnie. Moje bloczki zostały niewykorzystane po szyciu dużego niebieskiego cudaka, który czeka w kolejce na pikowanie (po świętach). Rozmiar bloczka  6,5 cala przed wszyciem
  • Obszyj ten bloczek dookoła dość szeroką plisą.  Moje obszyłam plisą o szerokości 5 cali.
 

  • Zrób małą kanapeczkę.  Na tym zdjęciu widzicie kanapkę przepikowaną po szwach konstrukcyjnych. Zawsze przeszywam też kanapkę przy zewnętrznym brzegu.
  • Dodatkowo przeszyj ( stopką z górnym transportem) dookoła bloczka ramkę na szerokość stopki.  Oto wykonałaś pierwszą sztuczkę kompozycyjną przy pikowaniu - taka ramka bardzo dobrze wygląda i daje wrażenie porządku.

  • Używając  kwadratowej linijki   zaznacz na kanapce  dodatkowy kwadrat. Przeszyj  stopką z górnym transportem po zaznaczonych liniach. Oczywiście możesz użyć zwykłej linijki 😃 I nie martw się - dobrze widzisz. Bloczek centralny na zdjęciu powyżej   jest inny, bo takich serwetek szyłam kilka jednocześnie.
 

  •  Teraz jeszcze raz dookoła większego kwadratu stopką z górnym transportem przeszyj na szerokość stopki. Otrzymasz coś takiego, jak na powyższym zdjęciu. Właśnie wykonałaś drugą sztuczkę kompozycyjną - wyznaczyłaś obszary do pikowania i oddzieliłaś je od siebie ramkami. Zajmie  to mniej więcej 10 minut. I jak na razie wszystko stopką z transportem.
  • Dopiero teraz zmień stopkę na tę do pikowania z wolnej ręki i opuść ząbki transportu. Wszystkie trójkąty na brzegach wypikuj ulubionym "wypełniaczem".   Sztuczka kompozycyjna trzecia: "wypełniacz" może być dowolny. Dobrze, jeśli będzie dość wyrazisty - spiralki, kwiatki albo mój ulubiony McTavishing , jak  na zdjęciu poniżej, sprawdzą się znakomicie. Jeśli chcesz możesz umieścić tu jakieś motywy, na przykład pióra.


  • Kwadrat mniejszy wokół bloczka wypikuj innym wzorem.  Sztuczka numer cztery: wybierz dowolny wypełniacz, niech on jednak będzie subtelny i zdecydowanie nie rzucający się w oczy. Nie powinien przyciągać wzroku. To by były "dwa grzyby w barszcz". Ja wybrałam drobniutkie najprostsze pętelki . Mini lot trzmiela też będzie  dobry.
 
 Jeszcze jedna sztuczka, którą chętnie stosuję: do pikowania tła - a w tym przypadku do subtelnego wypełniacza wokół bloczka - używam cieńszych nici. Moje ulubione to Coats Epic o grubości 180.  Można je znaleźć w internecie (spytaj wujka googla)

Bloczek w centrum  można zostawić taki, jaki jest, albo poskakać trochę hop - hop

Jeszcze tylko lamówki i gotowe! Albo na poduszkę się nada.

Zdążycie przed Świętami?


piątek, 17 sierpnia 2018

Mimozami jesień się zaczyna...

Jesienią powiem, że to było piękne lato.



Bo przecież teraz lato jeszcze trwa, choć nawłocie kończą kwitnąć. Póki co więc o końcu lata nie myślę.

 Są piękne jabłka i mnóstwo pomidorów (które zjadam bez umiaru). Za chwilę zacznę bez umiaru wcinać śliwki.



Serwetka z paseczków resztkowych bardzo mi kolorystycznie pasuje do tego czasu obfitości. I choć uszyłam ją już jakiś czas temu, pokazuję w tych właśnie okolicznościach przyrody.





Bawiłam się paseczkami o szerokości 1 1/4 cala   - najwęższe, które wygodnie się szyje.  Przy tej szerokości jeszcze się z tyłu zapasy szwów  nie dotykają ;-) Paseczki calowe trzeba szyć z zapasem ciut mniejszym niż ćwiartka cala.



Lubię ją :-) Jak wypikuję biało - czerwony konkursowy, to do kuchennego kompletu uszyję łapki do garnków.

Pozdrawiam i wracam do pikusi!

środa, 30 maja 2018

Bo kto quilterce zabroni?

Witajcie :-)

Pytanie takie mam - kto zgadnie, co to takiego?


Grube, średnio miękkie i ...pikowane???

Ciepło, ciepło....

Tak! To wałek do jogi ;-)



Wierni czytelnicy wiedzą, że joga stała się ważną częścią mego życia. Piknęłam sobie pokrowce na wałki do jogi - żeby mi było podwójnie przyjemnie trwać w różnych asanach.


Informacja dla niewtajemniczonych - panie w moim wieku (nie żebym narzekała...) pomagają sobie przy praktyce jogi już to klockami, już to wałeczkiem albo paskiem. Polegiwanie na wałku jest jedną z przyjemniejszych części praktyki.



Wałki są dwa, mniejszy i większy. A że pikowane? A kto quilterce zabroni? 😃😃

PS Na głowie też czasem stoję, na razie tylko w szkole, przy mojej Nauczycielce, Darii.


poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Girl Power

"Babciu, spod tej kołderki z kotkiem to mi już nogi wystają" - oświadczyła pewnego dnia moja wnuczka, Sewi.

Nie dziwota, przecież panna ma już 9 lat! Mus było uszyć nową kołderkę. Taką dziewczyńską, owszem, ale też odpowiednią dla dziewięciolatki. Żeby nie taka, jak dla dzidziusia....

I wyszła taka:





Dwie czarmpaczki w szalone wzory i kawałek materiału, który bardzo mi wpadł w oko - bo taki "dziewczyński". Gdy go zobaczyłam w sklepie, pomyślałam od razu, że chcę coś z niego uszyć dla Sewi. Szczęśliwie kolory obu "składników" bardzo się zgrały.

 "To najpiękniejsza kołderka świata, babciu! Zawsze będę pod nią spała"

 Bezcenne słowa  dla babci :-)


Wszystkiego najlepszego, kochanie :-) Słodkich snów!

środa, 21 marca 2018

Biało - czarny eksperyment

Witajcie :-)

Przedwczoraj wieczorem w grupie "Patchwork po polsku" pojawił się temat naprężenia nici przy pikowaniu z wolnej ręki. Kłopot dotyczy sytuacji, gdy w bębenku zakładamy nić innego koloru, niż jest u góry maszyny. Teoretycznie maszyna   wiąże te nitki pomiędzy zszywanymi warstwami. Teoretycznie...

 W rzeczywistości jednak gdy nici górna i dolna są w różnych kolorach, zdarza się, że albo górna nić przeciąga dolną na "swoją" górną stronę (gdy naprężenie górnej nitki jest duże), albo dolna przeciąga górną na "swoją" stronę (gdy naprężenie górnej nitki jest małe). Widać wtedy kropeczki - zaraz je zobaczycie na zdjęciach - które niezwykle irytują quilterki - perfekcjonistki :-)

Perfekcjonistki regulują wówczas naprężenie i tracą cierpliwość.  A przecież przy szyciu ma być zabawa, a nie nerwy, czyż nie?

Postanowiłam wykonać pewien eksperyment: założyłam do bębenka  maszyny ciemną szarą nić, u góry  nawlekłam białą i szyłam - zarówno stopką z transportem, jak popikowałam z wolnej ręki.
Oto efekty na zdjęciach. Na końcu będą wnioski....

 Po lewej stronie zdjęcia w zaznaczonym prostokącie jest ścieg z naprężeniem 7 - czyli dużym. Pętelki  są z wolnej ręki (wyłączony transport), ścieg prosty z transportem maszynowym.

Dla porównania z prawej strony zdjęcia naprężenie automatyczne, czyli takie, jak chce maszyna (mniej więcej 4,5). Również - są pętelki z wolnej ręki i ścieg prosty z transportem maszynowym.

Wynik zgodny z logiką - gdy zwiększam naprężenie górnej nitki z 4,5 na 7, to ciągnie ona dolną z większą siłą i czarne kropeczki są bardziej widoczne. Zwłaszcza na zakrętach - taki lajf ;-)

Zwracam jednak Waszą uwagę, że kropeczki są widoczne również przy ściegu prostym. Mniej widoczne, ale jednak....

A może zmniejszyć naprężenie? Proszę bardzo - obejrzyjcie  zdjęcia poniżej.



Zgodnie z oczekiwaniem - im mniejsze naprężenie, tym mniej czarnych kropeczek. Przy naprężeniu 1 już ich prawie nie widać.

No tak - na wierzchu ich nie widać, ale pojawiły się na spodniej stronie. Białe kropeczki. Możecie mi wierzyć, bo zdjęcia nie wyszły. Nie przyszło mi do głowy, żeby spód "kanapeczki" eksperymentalnej dać czarny.

Jeżeli chcesz się przekonać, jak to działa na Twojej maszynie, powtórz ten eksperyment. Zrób biało - czarną kanapeczkę, załóż czarne i białe nici  i przeszyj (zarówno ściegiem prostym z włączonym transportem, jak i FMQ z wyłączonym transportem). Zaznacz jakie naprężenia używałaś.

 Mogę się założyć, że nawet przy ściegu prostym po którejś ze stron będą kropeczki. Albowiem przy normalnym  szyciu (czyli takim, gdzie obie strony powinny być ładne) na maszynie niemal zawsze u góry i u dołu używa się tych samych nici w tym samym kolorze.

Przy szyciu "nienormalnym" - wtedy, gdy jedna ze stron jest ważniejsza, na przykład przy haftowaniu maszynowym - używa się specjalnej nici bębenkowej.  Z oszczędności pieniędzy i czasu. Wtedy spód jest często zakryty i nie widać, co się tam dzieje. A dzieje się, bo wówczas zmniejsza się naprężenie górnej nitki i pod spodem czasem jest bałagan.

Dawno już przestałam utrudniać sobie życie. Mimo wspaniałej maszyny nie próbuję nawet dopasowywać za wszelką cenę górnych nici do kolory wierzchu, a dolnych do koloru spodu. Najpewniej jest zawsze mieć te same nici tak  u góry, jak i w bębenku. Bo pikowanie patchworku to dla mnie "normalne" szycie. I wcale mi nie przeszkadza, że linie pikowania będą widoczne na spodzie! Czasem się nawet cieszę.

Na koniec:
  •  moja maszyna to Janome 8900QCP, przy każdym "normalnym" szyciu i pikowaniu naprężenie ustawione na auto,
  •  użyłam nici Isacord
  • użyłam igły do mikrowłókien 70
  • wypełnienie poliester 180g/m2
Jak myślicie, jakiego koloru użyję do pikowania patchworku, za który niebawem się zabiorę? Białych, czy czerwonych? 😏



piątek, 20 października 2017

Wspomnienie...

Jutro mija rok od śmierci Ewy, autorki bloga W Ewkowie.

Tu znajdziecie galerię Jej prac .

Pięknie szyła i pikowała.


Nigdy się fizycznie nie spotkałyśmy, nasza znajomość była wirtualna. Mniej więcej w tym samym czasie dowiedziałyśmy się o tym, że chorujemy - i nawiązałyśmy bliski (jak na wirtualną znajomość) kontakt.

Wiadomość o Jej odejściu bardzo mnie zasmuciła. Z Jej maili biła nadzieja i spokój,  nie byłam świadoma, jak ciężko chorowała. Gdy na blogu zamilkła, nie dziwiłam się za bardzo, bo sama przez to w tym czasie  przechodziłam.

Mąż Ewy, widząc, że próbujemy z Joanną "wywołać" Ewę przez internet, nawiązał z Asią kontakt i przekazał nam  smutną wiadomość.

A później przekazał nam - dziewczynom z Lub.Patchwork - skarby Ewy, wiedząc że wykorzystamy je w celach charytatywnych. Bardzo Ci, Leszku, dziękujemy!

Wśród tych skarbów są prace Ewy, których nie zdążyła skończyć.  Powoli zaczynam je pikować.



Projekt wzoru i przygotowanie do pikowania - Ewa, wykonanie - moje.




Takie cuda nie mogły się przecież zmarnować...

Jeszcze trzy takie poduszki są przygotowane do pikowania. Po skończeniu poszukamy możliwości uzyskania za nie pieniędzy z przeznaczeniem na cele charytatywne, najchętniej związane z leczeniem chorób nowotworowych. Jak coś przyjdzie Wam do głowy - jakaś fundacja na przykład - dajcie znać.

Śpij spokojnie, Ewuniu...



wtorek, 10 października 2017

Dyniowo...

W ciągu ostatniego czasu zjadłam tyle dyni, ile przez całe dotychczasowe życie

Nie przesadzam - w moim domu rodzinnym dyni się raczej nie jadało, a jeśli już to pikantne dyniowe pikle w occie (nie lubiłam). A teraz zajadam się zupa dyniową, musem dyniowym, pieczoną dynią i myślę "tyle lat zmarnowanych - a to taakie pyszne i zdrowe" ;-)

Jedna z dyń - ozdobna - króluje na kuchennym stole na nowej serwetce.



Serwetka powstała, ponieważ chciałam przypomnieć sobie, jak się szyje takie malutkie gwiazdki:



Trzy takie gwiazdki uszyłam (żeby sobie sobie solidnie  przypomnieć), akurat na centralną część serwetki.

No i jest :-)


Dynia zdecydowanie dodaje jej uroku. Będą sobie towarzyszyć aż do zimy.

Pozdrawiam Was jesiennie i dyniowo :-)