poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Taka sobie historia...

Dawno, dawno temu.... No, nie tak bardzo dawno, nie przed wiekami, trochę mniej czasu upłynęło.

Kiedyś byłam nauczycielką matematyki.  Każdy nauczyciel ma grupę uczniów, których pamiętać będzie zawsze. Ja na pewno będę pamiętać Darię - skupioną, uważną i z otwartą głową. Moja pierwsza maturzystka.  Matura z matmy na piątkę, a jakże!

Kiedy więc gdy szukałam w Zielonej Górze szkoły jogi i przypadkowo odkryłam, że jedną z nich prowadzi właśnie Daria, nie wahałam się ani przez chwilę. Gdybyście szukali dobrej szkoły jogi - polecam z całego serca Joganova w Zielonej Górze.

 I teraz Daria jest moją Nauczycielką. To dla Niej szyłam przez ostatnie kilka miesięcy.

Dzięki praktyce  jogi  odzyskałam spokój. Dzięki Darii mam poczucie bezpieczeństwa  -  przy Niej nie zrobię sobie krzywdy.

Dario, Arku -  dziękuję!



Oto kilka zdjęć pracy gotowej.







Narzuta ma jakieś 215 cm x 240 cm. Zaczynałam z płachtą 240 x 260, ale pikowanie "zjada" około 10% rozmiaru, czasem nawet więcej.

Muszę przyznać, że z przyjemnością założyłam znów do maszyny stopkę 1/4" ...


środa, 25 stycznia 2017

Białe na białym....

Patrząc dziś rano przez okno pomyślałam "białe na białym" - świeża dostawa śniegu przyszła.
Patrząc na maszynę pomyślałam "białe na białym" - wypikowałam dwie poduszki dla Pani, ceniącej klasykę.


Cóż, zrobienie zdjęć w panujących podczas śnieżycy ciemnościach jest trudne. A ponowna okazja do obfocenia się nie zdarzy, bo poduszki już wyruszają w daleką podróż.

Co mam, to pokazuję  - jest biało lub prawie biało...





I teraz mogę już wrócić do pikowania wielkiej (znów prawie białej) połaci. Niebawem pokażę kilka zdjęć z prac przygotowawczych.

Pozdrawiam kolorowo :-)



czwartek, 12 stycznia 2017

Rozgrzewka

Kilka ostatnich dni  - solidny mróz i wczorajsza śnieżyca -  wymagały zdecydowanie zastosowania rozgrzewki. Najlepiej sprawdza się "złote mleko" z imbirem i kurkumą. Pychota!

Ale ważniejszą "rozgrzewkę" zrobiłam  przed rozpoczęciem  pewnego dużego projektu. Piknęłam zestaw czterech podkładek na stół.





Jeszcze lamówki i mogą lądować na stole.

A wspomniany projekt będzie duży (zarówno długość, jak i szerokość ponad 2 metry), jasny i pikowany na całej powierzchni (wholecloth quilt, jak te rozgrzewkowe podkładki) i przeznaczony dla Szczególnie Ważnej dla mnie Osoby (więc szyty z radością).

Zapewne zejdzie mi przy nim trochę czasu... Trzymajcie kciuki :-)


środa, 21 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Długo mnie nie było...

Pomału wracam do patchworkowego świata - dziś już mogę Wam pokazać jakiś uszytek. Nowe, świąteczne lambrekiny na kuchenne okna.



Niezbyt skomplikowane, mimo to prezentują się całkiem, całkiem ;-)

Pikowanie prościutkie, nienachalne - że zacytuję nieodżałowaną Marię Czubaszek.




Takie bombki na pewno się nie potłuką, w sam raz do kuchni, w której jutro zaczynam szaleć z chochelką.

A w przerwach między pieczeniem a smażeniem będę obserwować skrzydlatych gości. Przygotowałam na tarasie ptasią stołówkę. Bardzo się sikorkom spodobało, widać je z mojej pracowni. Spektakl ciekawszy niż telewizja.



 

Korzystając z okazji życzę Wam wszystkim spokojnych, zdrowych i szczęśliwych Świąt!



środa, 21 września 2016

Patchwork z badaniem w tle

Umówiłyśmy się na "szycie ścian" z dziewczynami z Lub.Patchwork.pl. ("ściany" to takie czarne płachty, które będą tłem dla patchworków na zielonogórskiej wystawie).

Upiekłam sernik, zaparzyłam herbatę i grzecznie czekam.

 Idą - jak zwykle roześmiane, i jak zwykle z naręczem prac do wspólnego szycia i wspólnego oglądania. Tylko dlaczego na niektórych paczkach dyndają kokardki???

Trudno mi  jeszcze dziś o tym spokojnie myśleć - przygotowały dla mnie niespodziankę. I to jaką!

Patchwork z badaniem w tle! 

Ponad 60 dziewczyn - i jeden chłopak, mój Ulubiony Uczeń ;-) - zawiązali spisek.

Celem spisku było uszycie dla mnie patchworku, a warunkiem uczestniczenia w tym przedsięwzięciu było poddanie się badaniom mammograficznym, o które apelowałam TU. Podejrzewam, że tylko Tomek był zwolniony z tego obowiązku.  Popatrzcie na efekt:





Piękny, w subtelnych kolorach, mistrzowsko wypikowany przez Asię Soloch. I z moich ulubionych bloczków Churn Dash. Tył równie piękny, jak przód. I do tego poduchy.

A bloczków było tyle (wiem z relacji spiskujących Lubuszanek, które zszywały bloki w całość), że powstały dwa komplety narzuta + poduszki. Niebawem zobaczycie więc drugi, podobny komplet.

Kasia była przygotowana na moją reakcję. Miała zapas chusteczek do nosa...

Gdy już zjadłyśmy sernik,  uszyłyśmy kilka "ścian" i trzeba było się pożegnać, zostałam z drugą paczką. Były w niej listy od dziewczyn, często długie i bardzo osobiste, choć z niektórymi znamy się tylko wirtualnie. Były  prezenty od serca - piękna kosmetyczka, Saszetka na Dobre Myśli, cudna haftowana saszetka pachnąca lawendą, książka autorstwa Yoko Saito, szyte patchworkowe kartki z życzeniami, paczuszka szmatek... I bloczki, które dotarły do Polski już po zszyciu całości, a daleką miały drogę. I wynik badania mammograficznego jednej ze spiskowczyń - ucieszył mnie szczególnie. Tak trzymać!

Tym razem potrzebna była rolka kuchennych ręczników.

To niesamowite - ponad 60 osób jest zaangażowanych w szycie bloków,  kolejna grupa dziewczyn zszywa bloki w całość, potem quilt wędruje do pikowania do Włoch, z powrotem do Polski  - lamowanie, metka... Wiem, sama uczestniczyłam w takich "spiskach".

Kochani, wszystkim Wam z serca dziękuję za życzliwość, ciepłe słowa i wsparcie, które od Was dostaję. Nie wymienię wszystkich zaangażowanych, ale jestem pewna, że czujecie moją wdzięczność (wiem, kto w tym szyciu palce maczał - wielka haftowana metryczka z tyłu zawiera tyyyyle nazwisk i nicków).


Dziękuję !


niedziela, 28 sierpnia 2016

Torba na koniec lata. Wypełnienie poliestrowe grube.

Łącząc przyjemne z pożytecznym skończyłam ostatnio szyć duuużą letnią torbę, testując równocześnie pewne grube wypełnienie poliestrowe.

Efekt na zdjęciach,  dołączam też uwagi o wypełnieniu.

Użyłam wypełnienia o gramaturze 250 g/m2 ze sklepu Ewy Kiltowo.pl.

Ta torba stoi sama z siebie - w środku nie ma żadnego innego usztywnienia, ani  niczego do niej nie włożyłam. Tak właśnie działa grube wypełnienie przepikowane dość solidnie. Praca jest dość sztywna, mięsista, a pikowanie wygląda bardzo "po mojemu" - prawie jak z techniką trapunto.




Porównajcie zdjęcia detali torby (pikowanej na grubym poliestrze) ze zdjęciami poduszki pikowanej na cienkiej bawełnie (tu), albo Pinacolady, którą pikowałam również  na poliestrze, ale cienkim (tu).

Różnice są - przynajmniej dla mnie - dość widoczne. Na torbie nie widać zagnieceń, wzory są pięknie wypukłe. Lubię używać takie grube  wypełnienia, gdy chcę pokazać fakturę, szczególnie pięknie będzie wyglądać z nim pikowanie białe na białym.  Zabiorę się za coś takiego po powrocie z wakacji (już wiecie, po co mi duża torba).

Wnętrze torby mało skomplikowane, zapięcie na zamek.



Uwaga! Nie polecam tego wypełnienia do prac dużych (więcej niż  1 metr na którymś z boków), gdy będą pikowane na domowej maszynie. Prawdopodobnie nie da się tak grubą kanapką manewrować pod ramieniem maszyny. Również te z Was, które pikują stopką "skaczącą" mogą czuć pewien dyskomfort, związany z grubością kanapki.

A najlepiej spróbować samemu :-)

Jak widzicie, do prób i próbek wykorzystuję treningowe bloczki (tutaj wykorzystałam za małe bloczki New York Beauty z akcji "szyjemy Ślubny dla Ani Sławińskiej").  I dzięki temu mam torbę, albo piórniczek, albo igielnik...

piątek, 12 sierpnia 2016

Porządek z każdej strony. Wypełnienia z klejem.

Po próbach wypełnień do "prawdziwych" quiltów postanowiłam przyjrzeć się wypełnieniom termoprzylepnym, które z jednej strony mają warstwę kleju. Dzięki temu używając żelazka można wypełnienie na stałe i dość solidnie przykleić do jednej z warstw patchworku.  Zastanawiałam się, jak tę cechę wykorzystać.

W sklepie Kiltowo.pl znajdziecie różne rodzaje wypełnień z klejem. Jest na przykład  cieniutkie wypełnienie o gramaturze 80g/m2 - takie zastosowałam w drobiazgu, który dziś pokażę.

Tym drobiazgiem jest obrazek, o taki:



Na pomalowanym kawałeczku tkaniny najpierw "narysowałam" czarną nitką (pikując z wolnej ręki) kształty baldaszkowatych roślinek.

Później podłożyłam wypełnienie stroną bez kleju do lewej strony obrazka. I przepikowałam dwie warstwy  (bez spodu!). Po tym pikowaniu z jednej strony mam więc obrazek, a z drugiej strony mogę wyczuć klej z wypełnienia.

I o to właśnie chodzi: dopiero teraz wypikowany obrazek naprasowałam na beżowy tył. To ważne: klej jest od strony tyłu pracy!

Jak widać można tym sposobem przykryć wszelkie niedoskonałości z tyłu pracy. Przyznam się bowiem, że nie chciało mi się za każdym razem zmieniać nici w bębenku. Spodziewałam się więc brzydkiego tyłu.

Taki patent na porządek z obu stron... Przy projektach z użyciem ściegów ozdobnych, naszywankami różnymi, jednym słowem zawsze, gdy tył może być brzydki, używać będę wypełnienia z klejem i spodnią warstwę pracy będę naklejać po wypikowaniu.


Jest też w sklepie  Ewy wypełnienie grubsze z klejem (choć wciąż  miękkie i miłe w dotyku) o gramaturze 180g/m2. 
 
  Jest też włóknina usztywniająca termoprzylepna, ale to zupełnie inna bajka!