piątek, 20 października 2017

Wspomnienie...

Jutro mija rok od śmierci Ewy, autorki bloga W Ewkowie.

Tu znajdziecie galerię Jej prac .

Pięknie szyła i pikowała.


Nigdy się fizycznie nie spotkałyśmy, nasza znajomość była wirtualna. Mniej więcej w tym samym czasie dowiedziałyśmy się o tym, że chorujemy - i nawiązałyśmy bliski (jak na wirtualną znajomość) kontakt.

Wiadomość o Jej odejściu bardzo mnie zasmuciła. Z Jej maili biła nadzieja i spokój,  nie byłam świadoma, jak ciężko chorowała. Gdy na blogu zamilkła, nie dziwiłam się za bardzo, bo sama przez to w tym czasie  przechodziłam.

Mąż Ewy, widząc, że próbujemy z Joanną "wywołać" Ewę przez internet, nawiązał z Asią kontakt i przekazał nam  smutną wiadomość.

A później przekazał nam - dziewczynom z Lub.Patchwork - skarby Ewy, wiedząc że wykorzystamy je w celach charytatywnych. Bardzo Ci, Leszku, dziękujemy!

Wśród tych skarbów są prace Ewy, których nie zdążyła skończyć.  Powoli zaczynam je pikować.



Projekt wzoru i przygotowanie do pikowania - Ewa, wykonanie - moje.




Takie cuda nie mogły się przecież zmarnować...

Jeszcze trzy takie poduszki są przygotowane do pikowania. Po skończeniu poszukamy możliwości uzyskania za nie pieniędzy z przeznaczeniem na cele charytatywne, najchętniej związane z leczeniem chorób nowotworowych. Jak coś przyjdzie Wam do głowy - jakaś fundacja na przykład - dajcie znać.

Śpij spokojnie, Ewuniu...



wtorek, 10 października 2017

Dyniowo...

W ciągu ostatniego czasu zjadłam tyle dyni, ile przez całe dotychczasowe życie

Nie przesadzam - w moim domu rodzinnym dyni się raczej nie jadało, a jeśli już to pikantne dyniowe pikle w occie (nie lubiłam). A teraz zajadam się zupa dyniową, musem dyniowym, pieczoną dynią i myślę "tyle lat zmarnowanych - a to taakie pyszne i zdrowe" ;-)

Jedna z dyń - ozdobna - króluje na kuchennym stole na nowej serwetce.



Serwetka powstała, ponieważ chciałam przypomnieć sobie, jak się szyje takie malutkie gwiazdki:



Trzy takie gwiazdki uszyłam (żeby sobie sobie solidnie  przypomnieć), akurat na centralną część serwetki.

No i jest :-)


Dynia zdecydowanie dodaje jej uroku. Będą sobie towarzyszyć aż do zimy.

Pozdrawiam Was jesiennie i dyniowo :-)

wtorek, 1 sierpnia 2017

Patchwork w raju

Wspominałam Wam, że latem mieszkam w ogrodzie? Z pewnością nie raz - uwielbiam moje kwiaty, cykanie świerszczy, zapach skoszonej trawy. Nawet upały lubię...

Gdy dziś przenosiłam leżak do cienia przypomniałam sobie, że nie pokazywałam jeszcze na blogu  prezentu, który dostałam w ubiegłym roku od patchworkowych koleżanek.





O pierwszym prezencie pisałam tutaj. 

Prezent numer jeden jest główną ozdobą salonu, prezent numer dwa towarzyszy mi w moim małym raju.




Pasuje? Jeszcze jak! Tyle w nim ciepła i dobrych myśli :-)

Raz jeszcze dziękuję za oba przepiękne zestawy, kochane quilterki!

poniedziałek, 10 lipca 2017

Pikowany plecaczek

Hej, hej, lato!


 Jakiś czas temu uszyłam sobie plecaczek, ale nie używałam go, bo pasuje raczej do letnich sukienek, niż do jesiennych kurtek i płaszczy. A ponieważ lato mamy w pełni wyciągnęłam plecaczek i świetnie się to maleństwo sprawdza.

Plecaczek jest ze sztucznej skóry,  bardzo lekki i  raczej miękki.

W środku nie jest jakoś szczególnie wypasiony, ale jedną kieszeń zapinaną na zamek ma. Kieszeń dzieli wnętrze plecaczka na dwie części/


Nie sądziłam, że tak go polubię - jesteśmy nierozłączni :-)

Pozdrawiam wakacyjnie!

niedziela, 18 czerwca 2017

Supernova

Myślałam do dziś, że "wypchnę" z szafy małe UFO.

Wyciągam je dość regularnie ostatnio, niektóre z pudełka  "małe UFO", inne z pudełka  "duże UFO". Małe UFO wymaga mało pracy, na przykład tylko skończyć pikusie. Duże UFO to na przykład Żona Farmera 1930, do której mam tylko kilka bloków.

Małe UFO, które chcę pokazać będzie się nazywać Supernova i na razie ma 35 cm x45 cm. To ten czerwony kawałek na zdjęciu poniżej:




Ostatni kawałek batiku od Karoliny B-craft i zabawa liniami.  Różne nici, z metalizowanymi włącznie.






No, i kiedy robiłam zdjęcia (za tło robi serwetka, zwana "prototypem"; wyjaśnię dlaczego przy innej okazji), przyszło mi do głowy  a gdyby tak umieścić Supernovą na dużym czarnym tle, pikowanym jakoś szczególnie..... Już nawet mam pomysł na pikowanie tła.

Jeśli do jutra nie zmienię zdania, Supernova wyląduje na kupce "duże UFO"... Taka sytuacja ;-)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Taka sobie historia...

Dawno, dawno temu.... No, nie tak bardzo dawno, nie przed wiekami, trochę mniej czasu upłynęło.

Kiedyś byłam nauczycielką matematyki.  Każdy nauczyciel ma grupę uczniów, których pamiętać będzie zawsze. Ja na pewno będę pamiętać Darię - skupioną, uważną i z otwartą głową. Moja pierwsza maturzystka.  Matura z matmy na piątkę, a jakże!

Kiedy więc gdy szukałam w Zielonej Górze szkoły jogi i przypadkowo odkryłam, że jedną z nich prowadzi właśnie Daria, nie wahałam się ani przez chwilę. Gdybyście szukali dobrej szkoły jogi - polecam z całego serca Joganova w Zielonej Górze.

 I teraz Daria jest moją Nauczycielką. To dla Niej szyłam przez ostatnie kilka miesięcy.

Dzięki praktyce  jogi  odzyskałam spokój. Dzięki Darii mam poczucie bezpieczeństwa  -  przy Niej nie zrobię sobie krzywdy.

Dario, Arku -  dziękuję!



Oto kilka zdjęć pracy gotowej.







Narzuta ma jakieś 215 cm x 240 cm. Zaczynałam z płachtą 240 x 260, ale pikowanie "zjada" około 10% rozmiaru, czasem nawet więcej.

Muszę przyznać, że z przyjemnością założyłam znów do maszyny stopkę 1/4" ...


środa, 25 stycznia 2017

Białe na białym....

Patrząc dziś rano przez okno pomyślałam "białe na białym" - świeża dostawa śniegu przyszła.
Patrząc na maszynę pomyślałam "białe na białym" - wypikowałam dwie poduszki dla Pani, ceniącej klasykę.


Cóż, zrobienie zdjęć w panujących podczas śnieżycy ciemnościach jest trudne. A ponowna okazja do obfocenia się nie zdarzy, bo poduszki już wyruszają w daleką podróż.

Co mam, to pokazuję  - jest biało lub prawie biało...





I teraz mogę już wrócić do pikowania wielkiej (znów prawie białej) połaci. Niebawem pokażę kilka zdjęć z prac przygotowawczych.

Pozdrawiam kolorowo :-)